Jak mi idzie??

Problemy, pytania, porady, ćwiczenia. Technika gry na trąbce.
przestrzenny
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 224
Rejestracja: 27 sty 2007, 13:24
Instrument/y: yamaha
Ustnik/i:
Lokalizacja: mazowsze

Post autor: przestrzenny » 12 sie 2008, 20:56

Nie zwracam uwagi na ustnik. Jak sie zdobędzie technikę, to zagrać można na każdej trąbce i na każdym ustniku. Stańko wbrew pozorom nie gra na drogim sprzęcie, jego trąbka kosztuje około 8 tys zł ,a na tym forum spotkałem się z postami o trąbkach powyżej 10 tys zł.

Sprawa z trąbkami myślę że podobnie wypada jak z gitarami. Jak ktoś zaczyna się uczyć to tylko na jednej umie a jak weźmie gitarę z nieco innymi wymiarami to mu się plączą palce. Zaś jak zdobędzie technikę to wtedy zagra na każdej gitarze.

Myślę że technika polega na tym by w pełni panować nad instrumentem, a nie odwrotnie że z powodu braku techniki, kupuje się instrument na którym zagra się łatwiej. Te ułatwienie jest tylko pozorne bo takim sposobem to instrument nami kieruje a nie my instrumentem.

Prawdziwy muzyk myślę że zagra nawet na uszkodzonym. Paganini dograł koncert na jednej strunie skrzypiec. W Przypadku trębacza , gdybyście dali jakiemuś znakomitemu trębaczowi trąbkę Stagga uszkodzoną. myślę że zagrałby tak ze myślelibyście ze to nie wiadomo jaka trąbka, tam gdzie by było uszkodzone by nie zagrał , za to zagrałby znakomicie wykorzystując instrument w pełni ile tylko można z niego wykrzesać.

[ Dodano: 2008-08-12, 21:06 ]
Dodam jeszcze że instrument może być przeciętny, im droższy tym różnica jest mniejsza. Taki instrument za 20 tys od instrumentu za 8 tys już nie wiele się różni, ale za te "niewiele" najwięcej się płaci. Moim zdaniem to jakie teraz prowadzicie rozmowy nie pokrywają się w ogóle z realnym przeznaczeniem. O takich sprawach warto pomyśleć jak będziecie grać jak chcecie górę czy dół , wtedy ustnik czy instrument będzie mieć tylko znaczenie w dopasowaniu indywidualnym. Jak w ogóle można określać czy ten ustnik jest dobry a ten zły, jak na jednym nie można zagrać tego co na drugim. Znaczy to że technika jest za słaba by przeprowadzać testy. Jeśli gitarzysta grający na akustyku stwierdzi że na klasyku nie zagra tego co na akustyku, tzn że nie ma techniki i potencjału takiego by mógł się wypowiadać o gitarze klasycznej pod kątem praktycznym.

[ Dodano: 2008-08-12, 21:08 ]
Podsumowując ustniki nie robi się po to by komuś łatwiej się grało górę, ale głównie by grało się na indywidualny sposób dobrze i przyjemnie, pomijając brzmienie..

Awatar użytkownika
schutze
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 598
Rejestracja: 18 lut 2008, 14:53
Instrument/y: B&S 535 S
Ustnik/i: B&S 7C i Arnolds & Sons 3C
Lokalizacja: Ciechocinek

Post autor: schutze » 13 sie 2008, 12:07

przestrzenny, dobrze to opisałeś, przyda się w przyszłości ;] To chyba już nie zmieniam ustnika, będę grał nadal na ustniku za 20 PLN :lol:

fantastycznie
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 101
Rejestracja: 31 gru 2009, 12:34
Instrument/y: Yamaha
Ustnik/i:
Lokalizacja: z daleka

Post autor: fantastycznie » 14 lut 2010, 12:26

nie do końca mogę się zgodzić z przestrzennym, ustnik jak i sam sprzęt robi swoje. choćby sama grubość blachy robi swoje, dlatego jeśli mam zapłacić za yamahe xeno kilka tysięcy, która owszem, jest dobra. ale tylko i wyłącznie dobra, a na przykład taki schilke s32 hd gdzie instrument jest niemal, że wyśmienity. a co do ustnika.. zależy jakie masz potrzeby. jeśli to ma być zwykła orkiestra parafialna, to ustnik za 20 zł jest wręcz idealny do tego, jeśli chcesz pozostać na poziomie tej orkiestry, zielona trąbka amatti za 250 zł jest tak samo idealna. jeśli chcesz się rozwijać, to taką trąbkę możesz używać jedynie na polterabendy, żeby ciekawie wyglądało ;)

pozdrawiam

Rumcajs
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 638
Rejestracja: 16 gru 2008, 20:29
Instrument/y: roy
Ustnik/i:
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Rumcajs » 14 lut 2010, 13:19

fantastycznie nie wszyscy wiedzą co to jest polterabend :P hehe

fantastycznie
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 101
Rejestracja: 31 gru 2009, 12:34
Instrument/y: Yamaha
Ustnik/i:
Lokalizacja: z daleka

Post autor: fantastycznie » 14 lut 2010, 20:21

Polterabend (Polter, Portelam) to jeden ze zwyczajów ślubnych, praktykowany w Polsce głównie na Pomorzu (rejon Kociewia, Kaszub), Górnym Śląsku oraz Wielkopolsce, zarówno na wsiach jak i w dużych miastach. Wywodzi się z niemieckiego zwyczaju o tej samej nazwie (niem. polter - hałas i abend - wieczór).
Polega on na tym, iż w przeddzień ślubu (piątek wieczorem) przed domem panny młodej zbierają się goście - rodzina, przyjaciele, znajomi, sąsiedzi oraz osoby niezaproszone na wesele (zazwyczaj są to wyłącznie osoby dorosłe) i tłuką butelki oraz naczynia szklane (niekiedy fajansowe) przed drzwiami wejściowymi, na progu lub na specjalnie przygotowanym w tym celu kamieniu. Panna młoda powinna posprzątać rozbite szkło, a pan młody częstuje przybyłych gości wódką. Do alkoholu podawane są przekąski, ciasta i napoje, często rozstawia się szwedzki stół. Przyszłym państwu młodym składane są życzenia, niekiedy grana jest muzyka, a spotkanie przeciąga się do późnych godzin nocnych.
Im większa ilość przybyłych gości i im więcej potłuczonego szkła, tym zapewnić ma to większe szczęście przyszłemu małżeństwu, a hałas ma za zadanie odpędzić złe duchy.
Na Górnym Śląsku, w okolicach Opola zwyczaj ten przybiera czasami formę fałszywego ślubu (inna nazwa: cygańskie wesele), gdzie przed dom panny młodej przychodzi korowód weselników wraz z fałszywą parą młodą i udawanym księdzem, a następnie wśród śmiechów i żartów przystępuje się do ceremonii ślubnej, składając przy tym życzenia prawdziwej młodej parze.


o proszę :D

znalezione na wikipedii xd

Awatar użytkownika
adam113
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1073
Rejestracja: 1 wrz 2007, 23:00
Instrument/y: Schagerl T-2000S, Yamaha 5335G
Ustnik/i: Bruno Tilz 1CE , Hammond & Designe 4ML
Lokalizacja: Osiek

Post autor: adam113 » 14 lut 2010, 20:31

Ciekawy obyczaj, fajna musi byc przy tym zabawa :)

fantastycznie
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 101
Rejestracja: 31 gru 2009, 12:34
Instrument/y: Yamaha
Ustnik/i:
Lokalizacja: z daleka

Post autor: fantastycznie » 14 lut 2010, 21:01

żebyś wiedział.. ile przygód z bigosem w ustach podczas grania.. z góry wam mówię. jeśli macie zamiar grać na takich oto imprezach, zakupcie jakieś tanie trąbki, np kolorowe (n)ever play ... :P

Rumcajs
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 638
Rejestracja: 16 gru 2008, 20:29
Instrument/y: roy
Ustnik/i:
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Rumcajs » 15 lut 2010, 03:40

Hehe znam takich którzy kiedyś do tuby i puzonu narobili bigosu ,, haha :mrgreen:
Polterabend - piękny zachowany zwyczaj i oby nigdy nie wymarł.

Awatar użytkownika
johniak
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 25
Rejestracja: 7 cze 2010, 13:29
Instrument/y: J. Michael tr-300s /Amati atr-401
Ustnik/i: yamaha 11b4
Lokalizacja: Wrocław/Siewierz

Post autor: johniak » 14 wrz 2010, 22:34

Co do skali do się zgodzę bo aż wziąłem swój ustnik(11b4) i inne wynalazki(j. Michael mtp5 cokolwiek by to miało znaczyć na pewno jest głębszy od yamahy i ma cieńszy rant i jeszcze jakiś no name) i faktycznie może jest taka sama ale przynajmniej u mnie, to jest moje subiektywne odczucie że na mtp5 mam dużo słabsza kondycje.

Michał M. Muzyk
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 49
Rejestracja: 6 lip 2010, 10:20
Instrument/y: trąbka YAMAHA 4335 Japan
Ustnik/i: Vincent Bach 3 C
Lokalizacja: Żegocin

Post autor: Michał M. Muzyk » 14 lis 2010, 16:20

Po 1,5 roku nauki możliwość zagrania ładnego gis2 to naprawdę wysoko i to niezły wynik.
Jeśli wyżej dżwięk jest brzydki nie graj go. Skala sama się kształci. Trzeba tylko ćwiczyc!
Życie jest jak trąbka w orkiestrze jazzowej. Jeśli nic w nią nie tchniesz, nic z niej nie wyleci.

Luis Amstrong

jezzik
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 27 lip 2011, 21:32
Instrument/y: Traba Bach
Ustnik/i:
Lokalizacja: Poznan

Post autor: jezzik » 28 lip 2011, 20:45

Nie chodzę do szkoły muzycznej i gram na razie dopiero rok i czy to dobrze ze dopiero chwytać zaczynam g2 a do d2 mam ustabilizowany dżwięk?

boggdan
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: 25 lip 2011, 21:45
Instrument/y: Amati Kraslice
Ustnik/i:
Lokalizacja: Wieruszków

Post autor: boggdan » 28 lip 2011, 21:07

Jak masz dobry dźwięk to jest dobrze, w sumie jak ćwiczysz itd, opowiadaj bo jestem na podobnym poziomie co ty :)

jezzik
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 27 lip 2011, 21:32
Instrument/y: Traba Bach
Ustnik/i:
Lokalizacja: Poznan

Post autor: jezzik » 28 lip 2011, 21:23

To dobrze skoro usta mam jak na puzon ;/

--FlaNGuS--
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 58
Rejestracja: 30 gru 2010, 09:52
Instrument/y: Yamaha YTR 4335g
Ustnik/i: Yamaha Japan 11B4/Vincent Bach 3C
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: --FlaNGuS-- » 28 lip 2011, 21:26

jezzik, nie radzę się chwytać póki co g2 skoro stabilny dźwięk masz do d2. Lepszym rozwiązaniem jest umacnianie się do tego dźwięku do jakiego ci najwygodniej a górę odpuścić. Jeśli masz dobrego nauczyciela to cię nakieruje, zaś od ciebie zależy czy będziesz "dusił" g2, czy nie lepiej zyskać ładne brzmienie w dole i dopiero wtedy czepiać się skali. Nie ma pośpiechu, granie na trąbce to nie wyścigi, a jeśli już to ślimacze ;]

Pozdrawiam i w razie pytań chętnie odpowiem na PW lub tutaj, w tym temacie.

Powodzenia!

jezzik
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 27 lip 2011, 21:32
Instrument/y: Traba Bach
Ustnik/i:
Lokalizacja: Poznan

Post autor: jezzik » 28 lip 2011, 21:29

Dzięki za rade na pewno z niej skorzystam.
Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam :mrgreen: :trumpet:

--FlaNGuS--
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 58
Rejestracja: 30 gru 2010, 09:52
Instrument/y: Yamaha YTR 4335g
Ustnik/i: Yamaha Japan 11B4/Vincent Bach 3C
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: --FlaNGuS-- » 28 lip 2011, 21:33

Nie ma co się śpieszyć, ja sam nie jestem jakimś wirtuozem trąbki czy cuś, ale takich podstawowych rad mogę ci udzielić.
Poszukaj jakiś ćwiczeń lub spytaj nauczyciela na brzmienie a skala sama się rozwinie.
Nie ma się co męczyć skalowo jeśli możesz na spokojnie w domowym zaciszu ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć!
Pamiętaj też o gamach przeróżnych, dzięki nim wzmocni ci się dźwięk i skala również podrośnie ;)

Awatar użytkownika
NOWAKUS113
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 62
Rejestracja: 20 lut 2011, 12:41
Instrument/y: FAJNA
Ustnik/i: YAMAHA 13c4
Lokalizacja: TU I TAM

Post autor: NOWAKUS113 » 12 wrz 2011, 20:26

ja gram 7 miesiecy na razie dzwiek ustabilizowany mam do e2. Ucze sie na orkiestrze lubie grać ze słuchu czy to dobrze.Mój nauczyciel uczy mnie tylko czytania nut a tecchniki gry nie.

drmarcin1
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 263
Rejestracja: 26 sty 2008, 20:24
Instrument/y: Andreas Eastman ETR-520G
Ustnik/i: Warburton 6SV NY
Lokalizacja: Zawiercie

jak mi idzie?

Post autor: drmarcin1 » 12 wrz 2011, 22:22

przestrzenny nie zgodzę się z tobą
po pierwsze stańko nie gra na instrumencie za 8 tys
gra na monette za 100 tys.
Tak jak koledzy opisali,jeżeli chcesz grać w orkiestrze dętej to na byle czym pograsz,ale jak masz do zagrania np.w big bandzie pierwszą trąbkę i musisz grać przez 6-7 godzin to już sprzęt ma znaczenie bardzo poważne,jeżeli chcesz grać w orkiestrze symfonicznej to raczej na polmuzie nie dasz rady itd.itd.

kara366
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 8 gru 2011, 16:55
Instrument/y: trąbka Bach
Ustnik/i:
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: kara366 » 10 gru 2011, 16:59

mi zazwyczaj nigdy się nie chce ćwiczyć, i zazwyczaj gram 2 razy w tygodniu, raz 45 minut przy dyrygencie, a raz 2, lub 5 godzin z orkiestrą na próbie. Wysokie dźwięki wychodza mi lepiej gdy mam przerwy, niż gdy gram codziennie (no na poczatku grałam codziennie, ale teraz jakoś tak wychodzi :P.) Wysokie dźwięki nie są "wyduszane" ze mnie, tylko lekko, normalnie, dopiero przy a2 zaczynam zaciskać...
Czasami pogram sobie 3 razy w tygodniu, zazwyczaj ten 3 raz (a raczej pierwszy, licząc początek tygodnia), to dzień przed lekcją z dyrygentem :mrgreen: haha xD.
A szczerze, to jestem leniwa, chociaż lubię sobie pograć, ale zazwyczaj to jest tak, że ojciec każe mi grać wtedy kiedy mi się nie chce i nie mam na to ochoty, a jak ktoś mi każe grać, to mi się wtedy nie chce i po prostu się zniechęcam. Taka ze mną bajka :D

Awatar użytkownika
gacman
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 57
Rejestracja: 6 lis 2010, 17:10
Instrument/y: Amati ATR 213
Ustnik/i: Gewa 3C
Lokalizacja: Rabka-Zdrój

Post autor: gacman » 10 gru 2011, 19:37

Gdyby kazdemu tak bez problemow wychodzilo : D. Ja gram 2 lata w ognisku muz, gram, cwicze codziennie, min 45 minut, srednio ponad godzine, w przeciagu calego dnia nieraz i ponad 2, wczesniej tez mialem do czynienia z deciakami, a skala to roznie, niby gram to g2 bez docisku, ale kondycja mi nie pozwala dlugo tego robic i po chwili juz to g2 musze docisnac zeby zagrac. Potem dzwiek sie pogarsza, musze dociskac, przy czym jeszcze krocej moge grac. Niektorzy musza sie meczyc :P wole nie szarzowac gory jak nie daje rade, ale lipa troche jak w nutach, chociazby w orkiestrze, mam dajmy to g2 i nie zagram bo sie zaciskam, moze to wina ustnika. zmienilem 3 tyg temu z jakiegos starego no name, nawet nie jest napisane jaki rozmiar na 7c amati. Wiadomo, kazdy chce grac pieknie i zarazem wysoko. Mam nadzieje, ze to drugie niedlugo przyjdzie samo (oczywiscie pod wplywem cwiczen) a to pierwsze sie rozwija caly czas : D

ODPOWIEDZ