Jak grać na mrozie?

Problemy, pytania, porady, ćwiczenia. Technika gry na trąbce.
tobi3776
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 463
Rejestracja: 4 sty 2009, 22:02
Instrument/y: Holton T102, Getzen Eterna
Ustnik/i: Monette B3, Kelly 1 1/2C,Bach 1 1/2C Corp.
Lokalizacja: Lipno/k. Włocławka

Post autor: tobi3776 » 8 sty 2012, 17:21

Duże ułatwienie. Sam mam i polecam:
http://www.kellymouthpieces.com/
Pomyśl... Jakbyś grał, gdybyś przeznaczył czas spędzony przed komputerem na doskonalenie się na trąbce???

Awatar użytkownika
Brasscoach.
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: 7 wrz 2009, 23:51
Instrument/y: Trąbka
Ustnik/i:
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Brasscoach. » 19 sty 2012, 19:31

Jest jednak różnica w brzmieniu instrumentu grając na plastikowym ustniku i na zwykłym. Może trochę wtedy i w usta jest zimno, ale jakoś uczucie jest pewniejsze. Ktoś ma podobne spostrzeżenia?

Pozdrawiam
Brasscoach.pl
Tomasz Maciaszczyk
...poczuj pełną swobodę, w grze!

Gadzio96
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: 6 paź 2010, 22:46
Instrument/y: Trąbka Getzen Eterna 700
Ustnik/i: SCHILKE 18
Lokalizacja: Słowik

Post autor: Gadzio96 » 11 mar 2012, 18:14

U mnie w orkiestrze trębacze, tenorzyści, barytoniści itp owijają tłoki lub wentyle szalikiem lub podobnymi rzeczami ;D

Andreos
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 2
Rejestracja: 27 kwie 2012, 20:27
Instrument/y: Trąbka
Ustnik/i:
Lokalizacja: Poland

Post autor: Andreos » 27 kwie 2012, 20:37

Ciekawe
muzyka łagodzi obyczje

drmarcin1
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 263
Rejestracja: 26 sty 2008, 20:24
Instrument/y: Andreas Eastman ETR-520G
Ustnik/i: Warburton 6SV NY
Lokalizacja: Zawiercie

Jak grac na mrozie?

Post autor: drmarcin1 » 27 kwie 2012, 21:01

Ja zawsze wkładałem ustnik do rękawiczki i trzymałem go tam do ostatniej chwili przed graniem.Trąbkę trzymałem pod pachą.Poza tym spirytus lałem odrobinę do trąbki i troszeczkę w gardło,aby czuć jakieś rozluźnienie na mrozie.I można grać w miarę normalnie.Nigdy mi nie zamarzło w tłokach i nigdy nie przymarzł mi ustnik do ust.

adrian17log
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: 7 paź 2013, 16:35
Instrument/y: Trevor J. James TJR4500, Conn 22B
Ustnik/i: Vincent Bach 3B
Lokalizacja: Tarnów
Kontakt:

Post autor: adrian17log » 23 gru 2013, 15:03

Ja trąbkę przelewam spirytusem, na tłoki zakładam ochraniacz, trąbka pod kurtkę, a ustnik do kieszeni. Przed graniem dodatkowo wkładam kielich ustnika do ust. Dziwnie wygląda, ale szybko się zagrzeje.

Kiedyś grałem w zimie na pogrzebie świeckim. Tradycja nakazuje, że każdy uczestnik pogrzebu musi coś powiedzieć. Mimo, że było -30*, to każdy chociaż dwa zdania musiał powiedzieć. Niestety, żaden z moich sposobów nie dał rady i w końcu klapka do wylewania wody przymarzła do trąbki. Trochę dmuchania, chuchania i przeszło :D

Awatar użytkownika
Damian Ruskowiak
Ekspert
Ekspert
Posty: 1582
Rejestracja: 20 mar 2008, 11:43
Instrument/y: Bach Strad. 180 37G, CarolBrass 8880L-GSS(D)
Ustnik/i: GR 66L, GR 66MS, JK 5BFL
Lokalizacja: MIEJSKA GÓRKA - WLKP

Post autor: Damian Ruskowiak » 23 gru 2013, 15:15

Panowie co Wy piszecie? trabke przelewam spirytusem! Na milosc boską co to da? W mojej karierze mimo gry w niskich temperaturach jakos nigdy nic nie musialem stosowac. Nigdy. Po prostu trzymam trabke w futerale, który w jakiś tam sposób utrzymuje temerature cieplejsza niz na dworze. Ustnik mam w kieszeni w spodniach i kiedy trzeba wyciagam sprzet i gram. Czasami wybawieniem jest plastykowy ustnik Kelly ale zaden spirytus, zadne ochraniacze na tloki, a juz absolutnie jakies durne ubranka na instrument. Fakt faktem klapka do wody moze przymarznac ale nigdy nie zawiodl mnie tłok - odpowiednia oliwka i po sprawie. Chyba, ze lubicie stac z gotowym instrumentem cala ceremonię. To juz indywidualny wybor.
"...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)

adrian17log
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: 7 paź 2013, 16:35
Instrument/y: Trevor J. James TJR4500, Conn 22B
Ustnik/i: Vincent Bach 3B
Lokalizacja: Tarnów
Kontakt:

Post autor: adrian17log » 23 gru 2013, 15:32

@Damian, grając z orkiestrą nie da się trzymać trąbki w futerale. A opary spirytusu chronią przed zamarznięciem i jest to sposób przekazywany z dziada pradziada.
I zjedz snickersa...

Awatar użytkownika
Damian Ruskowiak
Ekspert
Ekspert
Posty: 1582
Rejestracja: 20 mar 2008, 11:43
Instrument/y: Bach Strad. 180 37G, CarolBrass 8880L-GSS(D)
Ustnik/i: GR 66L, GR 66MS, JK 5BFL
Lokalizacja: MIEJSKA GÓRKA - WLKP

Post autor: Damian Ruskowiak » 23 gru 2013, 15:36

To spróbuj pograć bez tego magicznego płynu i zobaczysz, że się da :) I pewnie każdy dziad pradziad o tym wiedział no ale jak to w orkiestrach dętych bywa bez tego się nie da zagrać. Po co ryzykować :)
Ostatnie stwierdzenie mogłeś sobie podarować...
"...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)

adrian17log
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: 7 paź 2013, 16:35
Instrument/y: Trevor J. James TJR4500, Conn 22B
Ustnik/i: Vincent Bach 3B
Lokalizacja: Tarnów
Kontakt:

Post autor: adrian17log » 23 gru 2013, 15:45

Nie lubię, gdy ktoś się niepotrzebnie unosi. Ochraniacz na tłoki daje to, że ręce nie marzną. A jak nie ma możliwości trzymania trąbki w futerale, to chyba lepiej jest ją "ubrać" w naszą kurtkę. Tam jest jeszcze cieplej, niż w futerale :) Bez spiny kolego. Szkoda zdrowia :mrgreen:

Awatar użytkownika
Damian Ruskowiak
Ekspert
Ekspert
Posty: 1582
Rejestracja: 20 mar 2008, 11:43
Instrument/y: Bach Strad. 180 37G, CarolBrass 8880L-GSS(D)
Ustnik/i: GR 66L, GR 66MS, JK 5BFL
Lokalizacja: MIEJSKA GÓRKA - WLKP

Post autor: Damian Ruskowiak » 23 gru 2013, 15:51

Ja się nie spinam - to kwestia słowa czytanego jak je odbierasz bez percepcji słuchowej. Generalnie drażnią mnie takie utarte myśli starszych muzyków orkiestr dętych. Tych stwierdzeń słyszałem już wiele - są takie, które się sprawdzą ale są też banialuki. Dlatego staram się łamać te stereotypy bo często one nie działają. Jeśli nie grałeś bez spirytusu to spróbuj - zaoszczędzisz kasę :) Serio.
Wesołych na Święta :)
"...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)

adrian17log
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: 7 paź 2013, 16:35
Instrument/y: Trevor J. James TJR4500, Conn 22B
Ustnik/i: Vincent Bach 3B
Lokalizacja: Tarnów
Kontakt:

Post autor: adrian17log » 23 gru 2013, 15:52

Dzięki i wzajemnie :) A przy najbliższej okazji wypróbuję, jak się gra bez spirytusu :)

Awatar użytkownika
Damian Ruskowiak
Ekspert
Ekspert
Posty: 1582
Rejestracja: 20 mar 2008, 11:43
Instrument/y: Bach Strad. 180 37G, CarolBrass 8880L-GSS(D)
Ustnik/i: GR 66L, GR 66MS, JK 5BFL
Lokalizacja: MIEJSKA GÓRKA - WLKP

Post autor: Damian Ruskowiak » 23 gru 2013, 16:02

:)
"...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)

drmarcin1
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 263
Rejestracja: 26 sty 2008, 20:24
Instrument/y: Andreas Eastman ETR-520G
Ustnik/i: Warburton 6SV NY
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: drmarcin1 » 23 gru 2013, 17:34

Damian Ruskowiak pisze:Ja się nie spinam - to kwestia słowa czytanego jak je odbierasz bez percepcji słuchowej. Generalnie drażnią mnie takie utarte myśli starszych muzyków orkiestr dętych. Tych stwierdzeń słyszałem już wiele - są takie, które się sprawdzą ale są też banialuki. Dlatego staram się łamać te stereotypy bo często one nie działają. Jeśli nie grałeś bez spirytusu to spróbuj - zaoszczędzisz kasę :) Serio.
Wesołych na Święta :)
Może i da się grać bez spirytusu ale,oliwka gęstnieje i tłoki zaczynają wolniej chodzić.Grałem w orkiestrze wojskowej-przy temperaturze -5 jest przepisowo przydzielany spirytus dla orkiestry,grałem również przy temperaturze -25-30 i muszę powiedzieć Damian,że to oczym piszesz to nie są stereotypy.Poza tym w takiej orkiestrze(ORWP)granie nabiera odpowiedzialności niespotykanej gdzie indziej(kamery,zwierzchnicy itp)więc taki spirytus daje pewność,że nic złego się nie stanie.

piotr80
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 252
Rejestracja: 14 sty 2010, 18:25
Instrument/y: Holton MF 550s/Benge #3 flug
Ustnik/i: Warburton 4md,4s,4fld
Lokalizacja: Polska

Post autor: piotr80 » 23 gru 2013, 17:41

Spirytus stosowano wiele lat temu w orkiestrach wojskowych, ale używano do innych celów :P

Awatar użytkownika
Damian Ruskowiak
Ekspert
Ekspert
Posty: 1582
Rejestracja: 20 mar 2008, 11:43
Instrument/y: Bach Strad. 180 37G, CarolBrass 8880L-GSS(D)
Ustnik/i: GR 66L, GR 66MS, JK 5BFL
Lokalizacja: MIEJSKA GÓRKA - WLKP

Post autor: Damian Ruskowiak » 23 gru 2013, 17:42

Gram juz tyle lat pogrzeby i nigdy ale to przenigdy mi nic nie zamarzlo. Nigdy nie używałem spirytusu. Nigdy nawet tłok nie chodził mi jakoś niemrawo. I dziwne, ze u mnie nikt takich rzeczy nie stosuje, a wszyscy graja. Nie wiem - może u mnie mniej siarczysty jest mróz :)
Pisząc o stereotypach mam na myśli niektóre dziwne praktyki starszych muzyków orkiestr dętych.
"...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)

Awatar użytkownika
Camillus
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 294
Rejestracja: 22 sie 2007, 15:45
Instrument/y: Bach Stradivarius New York, Amati AFH-601II
Ustnik/i: GR 66L, Yamaha Allen Vizzutti, Laskey 68F
Lokalizacja: Jawiszowice/Oświęcim

Post autor: Camillus » 23 gru 2013, 18:20

Ja też nigdy nie używałem żadnego spirytusu. Ustnik pod rękawiczkę, albo do kieszeni, trąbka przytulona i git ;) Ewentualnie regularne dmuchanie ciepłego powietrza do trąbki co jakiś czas :) Wystarczy też raz za czas "przepalcować" tłoki, żeby nie dawać im stać bez ruchu i nic się nie stanie :)

P.S.
Przetestowane przy -20 :D

Pozdrawiam :)
Jeśli mój post okazał się pomocny, kliknij "POMÓGŁ" :)

drmarcin1
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 263
Rejestracja: 26 sty 2008, 20:24
Instrument/y: Andreas Eastman ETR-520G
Ustnik/i: Warburton 6SV NY
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: drmarcin1 » 23 gru 2013, 20:26

Nie wiem może ma na to wpływ twardość sprężyn.Ja używam soft sprężyn i tłoki spowalniają pracę w chłodniejszym pomieszczeniu o mrozie nawet nie ma co mówić.Poza tym oprócz instrumentu na mrozie również marzną mięśnie twarzy i jak ktoś wcześnie wspomniał w orkiestrach wojskowych zamiast nalać spirytus do instr leją w gardło co nie jest głupie.Rozluźnia to zadęcie i powoduje że gra się prawie tak dobrze jak w warunkach domowych.Oczywiście nie chodzi tutaj o jakieś duże ilości.Wystarczy kilka kropli do instr.I odrobina w gardło.Zaznaczam że z natury jestem nie pijący alkoholu.W armii robiłem to kilka razy z musu.

ODPOWIEDZ