Kuhnl&Hoyer Sonata II G No. 119 19 SLRL

Pisane dla trębaczy przez trębaczy. ;)
Awatar użytkownika
Damian Ruskowiak
Ekspert
Ekspert
Posty: 1583
Rejestracja: 20 mar 2008, 11:43
Instrument/y: Bach Strad. 180 37G, CarolBrass 8880L-GSS(D)
Ustnik/i: GR 66L, GR 66MS, JK 5BFL
Lokalizacja: MIEJSKA GÓRKA - WLKP

Kuhnl&Hoyer Sonata II G No. 119 19 SLRL

Post autor: Damian Ruskowiak » 28 kwie 2011, 19:58

Kuhnl&Hoyer model SONATA II G
Trąbka B
No. 119 19 SLRL
Model serii ADVANCED

Dane techniczne:

- bardzo duża dynamika dźwięku,
- duża lekkość gry w każdym rejestrze,
- średnica roztrąbu 123mm,
- tłoki ze stali nierdzewnej,
- nakrętki tłoków pokryte srebrem,
- rewersyjna rurka strojeniowa,
- 2 klapy wodne "Amado"


Otrzymując dotychczasowe modele Kuhnl&Hoyer na testy (Topline, Topline Lead, Universal II) były to trąbki lakierowane. Jakkolwiek każdy z tych instrumentów jest inny i ciekawy to brzmieniowo były one bardzo podobne – szczegóły oczywiście są ale główny zarys wolumenu brzmienia był taki sam – moim zdaniem: ciemne, ciepłe i nasycone alikwotami brzmienie. Mając takie doświadczenie mogłem przewidywać brzmienie przysłanego mi instrumentu. Zwolennicy ciepłych i ciemnych brzmień nie szukaliby innych trąbek. Ja jednak od dłuższego czasu gram na instrumentach srebrnych i szukam troszkę jaśniejszej barwy stąd interesował mnie srebrny model. Postanowiłem zatem poprosić Wojtka o taką trąbkę. W toku rozmowy wyszło, iż srebrne instrumenty są droższe (zrozumiała z resztą sprawa) i stąd łatwiej kupić lakierowany ale zakup srebrnego nie stanowi problemu w sensie zamówienia instrumentu. Nie mniej napisałem o model srebrny i ku mojej uciesze moje życzenie zostało spełnione.

Tytułem wstępu napiszę, iż testowany model jest najbogatszą wersją modelu SONATA jaką można sobie zamówić „na życzenie”. Dzięki uprzejmości Wojtka dostałem na testy nowy instrument zamówiony specjalnie w zmienionej wersji. Niedługo będzie dostępny w ofercie Protline także zapraszam do lektury i zastanowienia się nad ewentualnym wyborem instrumentu.

Zasadniczymi zmianami w porównaniu do klasycznej wersji modelu Sonata są:

- srebrna rurka ustnikowa (oryginalnie jest złoto-mosiężna)
- srebrne krycie instrumentu (oryg. złoty lakier i złoto-mosiężny korpus)
- rewersyjny system strojenia (oryg. zwykłe kolanko strojeniowe)
- klapy wodne typu Amado (oryg. klasyczne kraniki wody)


WYKONANIE:

Tak się złożyło, iż w toku testów otrzymywałem instrumenty w 3 różnych rodzajach futerałów proponowanych przez K&H. Sonata II przyszła w futerale luksusowym, drewnianym, wyściełanym przyjemnym w dotyku materiałem w kolorze wiśniowym. Pomimo, iż to futerał drewniany to w ogóle nie odczujemy jego wagi. Jest bardzo lekko z możliwością noszenia na plecach oraz dwoma rączkami w dwóch płaszczyznach. Jest podobny do futerału proponowanego przez Schagerl,a jednak nie posiada kieszeni na zewnętrznej stronie na podręczne gadżety z cyklu – nuty, długopis itd. Natomiast w środku jest miejsce na ustnik oraz pod trąbką dość obszerne miejsce na nuty. Zmieści się pulpit, tłumik, oliwki także miejsca na takie rzeczy nie zabraknie. Futerał na pewno bardzo dobrze chroni instrument.

Obrazek

Obrazek

Co do wykonania samego instrumentu nie można się przyczepić. W tym aspekcie Kuhnl&Hoyer wykazuje niesamowitą precyzję. Sonata II jest wykonana pięknie. Zupełnie tak samo jak inne testowane wcześniej modele. Wszelkie łączenia rurek oraz elementów bez zastrzeżeń.

Rurka ustnikowa jest srebrna opatrzona odpowiednią grawerką znaną z wymiennych rurek ustnikowych dodawanych opcjonalnie do innych modeli K&H. Wlot leadpipe dokładnie taki sam jak w Topline.

Obrazek

Komory tłoków są identyczne jak w Topline czy też Universal II. Tłoki wykonane idealnie. Bez zarysowań, zadrapań.

Obrazek

Obrazek

Nakrętki tłoków oraz dolne kapsle wykonane bardzo artystycznie. Podobnie jak same przyciski tłoków. Wykończone są one masą perłową, a jako podkładki zastosowano charakterystyczne filce.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dodatkiem do modelu Sonata II jest komplet kapsli typu heavy. Porządnie wykonane i mające swoją wagę, zapakowane w firmowym pudełku.

Obrazek

Obrazek

Na pierwszym (pod lekkim kątem) i trzecim krągliku zamontowano kółeczka do ewentualnego dostrajania oraz na rurkach tych krąglików gumowe ograniczniki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ogranicznikiem rurki 3 krąglika jest standardowa śrubka.

Obrazek

Odmiennością od zwykłego modelu Sonaty II jest rewersyjne kolanko strojeniowe oraz niezmiernie wygodne klapy wodne Amado.

Obrazek

Klapy wodne typu Amado.

Obrazek

Na czarze głosowej dumnie widnieje grawerka z logo producenta i modelem instrumentu.

Obrazek

Czara głosowa dość pokaźna o wymiarach 123 mm.

Obrazek

Reasumując wykonanie muszę stwierdzić, że Sonata II jest manualnie wygodnym instrumentem. Nie jest ciężka i miło leży w dłoni – nie odczułem dyskomfortu trzymania podczas gry. Przypominając, że to model zupełnie zmieniony od klasycznej ogólnodostępnej wersji Sonaty to od strony wizualnej trąbka prezentuje się bardzo klasycznie, standardowo i ekskluzywnie. Mało kiedy doświadcza się widoku nowej trąbki – idealna, nie zarysowana powłoka lakieru, zero jakichkolwiek śladów dłoni, otarć oraz ten blask … świetny widok. W kwestii wykonania zasłużone 10/10.


STRÓJ INSTRUMENTU:

W aspekcie stroju trzeba być zadowolonym. Charakterystyczne dla trąbek niuanse pozostają na cis1 i d1. E2 może jest troszkę niskie ale przy graniu powinno „wskoczyć” na swoją pozycję.


PRACA Z INSTRUMENTEM:

Tak się złożyło, że instrument rozpakowałem wieczorem po pracy i nie było już za bardzo możliwości aby konkretnie pograć natomiast skusiłem się na parę dźwięków.
Trąbka – totalna świeżynka – odezwała się fajnie. Fajnie w sensie lekko, brzmiąco i co mnie interesowało jasno. I w tym aspekcie już mnie zaciekawiła. Jak na K&H to dla mnie nowe brzmienie – ale bardzo przyjemne. Od razu skonfrontowałem z moim Bachem i muszę powiedzieć, że stosunkowo podobnie. Mając też w pamięci poprzednie testy wiem, że Sonata II potrzebuje czasu aby się rozegrać. Dolny rejestr był brzmiący i bardzo otwarty. Górny nie oddzywał się zbyt lekko ale to tylko kwestia czasu. Brzmieniowo jak na nowy instrument brzmiał równo w całej skali. Dziwne uczucie miałem grając dźwięk f1. Podobnie jak w modelu Universal II. Troszkę tak jakby nie dało się go wdmuchać. Zobaczymy co będzie dalej … Początkowo też zdarzyło się kilka dziwnych i nieoczekiwanych przydźwięków ale Topline Lead zachowywał się na początku dokładnie tak samo.

Odskoczę od tematu ale napiszę małe wtrącenie. Oczekując na Sonate II otrzymałem na testy Getzena Classic 900. Wiadomo produkcja by USA. Jakkolwiek trąbka nie ujmowała wykonaniem to grało się na niej świetnie !!! Z nagromadzenie obowiązków nie napisałem o niej artykułu. Model lakierowany ale brzmiał jak na ten aspekt bardzo jasno i otwarcie. Przypominał mojego Baszka stąd brzmieniowo mogę go odnieść także do Sonaty II. I w tym aspekcie jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Wojtek napisał mi, że właśnie model Sonata II potrafi zaskakiwać. Nie mogę się z tym nie zgodzić.

K&H Sonata II charakteryzuje się tym, że przyjmuje każde powietrze. Forte jest bardzo nośne i konkretne. Z pełną premedytacją idzie się przebić przez zespół czego tak do końca nie mogłem uzyskać grając na Topline. Mezzo forte i piano uzyskuje się zupełnie bezwysiłkowo. Szerokie spektrum dynamiki jest chyba dużym plusem firmy K&H.

Początki dźwięków ma bardzo sprecyzowane. Oczywiście zależy to od grającego ale jak dla mnie nie stawiała trąbka oporu w aspekcie artykulacji. Podobnie z legatami – dźwięki same wskakiwały na alikwoty co z resztą zauważyłem już w poprzednich modelach. Świadczy to o tym, że centra dźwiękowe są na swoich miejscach. Może tylko z wyjątkiem wspomnianego f1. Moim zdaniem ten dźwięk troszkę pływa intonacyjnie.

Skoki oktawy czy też łączenia interwałów w przebiegach harmonicznych nie są problemem.

Pomimo tego, iż trąbka jest srebrna i emituje jasne brzmienie (dodam, że nie jest ono krzykliwe ani jaskrawe) to można z niej wyciągnąć o wiele więcej. W kantylenach spokojnie da się uzyskać cieplejszą barwę. Ten aspekt tyczy się bardziej doświadczonych trębaczy. Moim zdaniem trąbka pozwala wydobyć z siebie takie brzmienie jakie trębacz kreuje w swoich myślach. Mnie nie zawiodła ani w kantylenie, ani w klasyce, ani nawet w natłoku masy orkiestry dętej. Myślę, że może dać się we znaki grającemu o małym stażu gry gdyż potrzebuje ona więcej powietrza niż Topline czy Universal. Jeśli ktoś natomiast jest przyzwyczajony do dmuchania nie odczuje żadnych problemów z tym związanych.

Wymieniając kapsle na heavy otrzymujemy troszkę ciemniejszą barwę – powiedziałbym taką troszkę stonowaną ale nie za ciemną. Moim zdaniem instrument wymaga wtedy troszkę więcej dmuchania. Mi jednak najbardziej odpowiadała opcja ze zwykłymi kapslami.

Bardzo przyjemnie pracują tłoki – z takim lekkim „oporem” ale bez zarzutów. Szybki precyzyjny skok. W szybkich przebiegach nie napotkałem problemów z tym związanych.

Podobnie przy szybkich przebiegach legato słychać jak tłoki tną powietrze co powoduje to, że kolejno wydobywane dźwięki są bardzo konkretne i precyzyjnie określone przez intonację.

Jeden dzień testów poświęciłem aby pograć na niej tylko piano oraz przedęcia. Instrument pomagał niesamowicie. Dźwięki same wskakiwały na alikwoty – zadaniem moim było tylko dobrze podać powietrze. Bardzo przyjemne doświadczenie.

Gra staccato to już będzie zależała od grającego – każdy ma inny atak dźwięku więc tą kwestię zostawiam do indywidualnych przemyśleń i testów.

Dźwięk f1, o którym pisałem na początku, że pływał w swojej amplitudzie poprawił się. Wojtek skonsultował się w tej sprawie z producentem i okazało się, że to zupełnie normalny objaw nie rozegranego instrumentu. W Topline LEAD pojawiały się na początku testu przydźwięki … i to także jest wynik nie rozegrania. Gdy blacha się troszkę rozegrała niepokojące dźwięki zniknęły. Stąd też producent podaje, że instrumenty K&H potrzebują ok. 2-3 miesięcy czasu na rozegranie. Stąd też moje niepewności zostały rozwiane. Co mnie niezmiernie cieszy.

Po 2 tygodniach grania Sonata II była już innym instrumentem – rozegranym choć troszkę i pieknie brzmiącym. Ciekawi mnie jakim będzie po miesiącu czy dwóch grania. Bardzo swobodnie się gra. Nic się nie zatyka, dźwięk naprawdę „rasowy”. Także z tym modelem będzie mi się rozstać najtrudniej.


PODSUMOWANIE

Podsumowując stwierdzam, że K&H Sonata II model srebrny to moim zdaniem najlepszy jak dotąd model, który otrzymałem na testy. Choć oczywiście nic nie można zarzucić poprzednim instrumentom to Sonata II najbardziej odpowiada mi osobiście pod względem brzmienia – konkretne, duże i jaśniejsze od innych lakierowanych trąbek K&H. I faktycznie myślę, że Sonata II zrobiona „na życzenie” będzie ciekawszą trąbką od standardowo produkowanej Sonaty (model lakierowany). Daje ona duże spektrum możliwości grającemu – od klasyki po rozrywkę. Ja osobiście szukam jasnego ale nie przenikliwego brzmienia. Zwolennicy ciemnych brzmień nie powinni być zniesmaczeni. Instrument w pełni rehabilituje się grającemu. Jest w pełni tego słowa znaczeniu - partnerem w grze. I choć mój Bach 37 gra inaczej to w K&H dopatrywałem się podobieństw w sensie brzmienia. To czego szukałem osobiście w instrumentach K&H znalazłem właśnie w srebrnym wcieleniu Sonaty.

Pisząc z Wojtkiem napisał mi taką dygresję, że trąbka ta nie zostanie do końca wykorzystana przez uczniów szkół muzycznych. I w sumie chyba tak będzie. Nie polecałbym jej do szkoły muzycznej I stopnia oraz do gimnazjum. Adresowałbym ją raczej dla trębaczy szkół muzycznych II stopnia klas dyplomowych oraz oczywiście dla studentów i zawodowych muzyków. Chodzi o świadomość gry. Pozwoli ona bowiem wykorzystać w pełni instrument pod względem brzmienia i jego walorów.

Jak na moje doświadczenie z Sonatą jeśli chodzi o praktykę 10/10.

Ogólnym moim spostrzeżeniem jest taka myśl: instrumenty K&H modele lakierowane polecałbym dla solowego grania muzyki klasycznej oraz do kameralnej. Modele srebrne do orkiestr symfonicznych, big bandów czy też składów dętych. Takie odniosłem wrażenie po dotychczasowych spotkaniach z trąbkami K&H.

Świetne jest też to, że firma K&H konsekwentnie realizuje swój zamysł budowania instrumentów. Każdy kolejny model (w rozumieniu wyższy od poprzednika) jest modernizacją wcześniejszego. Także kupując najprostszy model K&H mamy przed sobą pewien szkielet tego, czego możemy się spodziewać przy zakupie modelu z serii zaawansowanej. Ciekawe stwierdzenie przysłał mi Wojtek. Na zagranicznych forach spotkał się z następującą opinią K&H, że nie wzoruje się ona na najbardziej markowych i profesjonalnych firmach, tylko poszukuje własnych, indywidualnych rozwiązań. I nie mogę się z tym nie zgodzić. Na K&H gra się inaczej niż na Bachu, Yamasze, Stomvi czy też innych trąbkach. Jak dla mnie osobiście instrumenty się sprawdziły. Czy zatem słowo INACZEJ będziemy rozumieć w sensie lepiej, a może gorzej to już polecam sprawdzić samemu w praktyce.

Jak zwykle podkreślam, że to co napisałem jest moim indywidualnym odczuciem popartym pracą z instrumentem.
Zainteresowanym polecam bezpośrednią konfrontację z Sonatą II :trumpet:


Damian Ruskowiak
Ostatnio zmieniony 28 kwie 2011, 21:34 przez Damian Ruskowiak, łącznie zmieniany 1 raz.
"...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)

Zablokowany