Amati Atr-300 SIRIUS

Pisane dla trębaczy przez trębaczy. ;)
Awatar użytkownika
Damian Ruskowiak
Ekspert
Ekspert
Posty: 1582
Rejestracja: 20 mar 2008, 11:43
Instrument/y: Bach Strad. 180 37G, CarolBrass 8880L-GSS(D)
Ustnik/i: GR 66L, GR 66MS, JK 5BFL
Lokalizacja: MIEJSKA GÓRKA - WLKP
Kontakt:

Amati Atr-300 SIRIUS

Post autor: Damian Ruskowiak » 15 sie 2011, 21:54

Trąbka B

Amati Atr 300 SIRIUS
Instrument szkoleniowy

Specyfikacja:
- średnica roztrąbu - 125mm
- menzura 11,7mm,
- grawerowany dźwięcznik,
- 2 klapy wodne,
- złoty lakier,
- dwa kółka strojeniowe.

Tym razem do testów Protline udostępniło model Atr 300 naszego sąsiedniego producenta z Czech, a mianowicie firmy Amati. Marka ta jest znana pewnie wszystkim. Czeska produkcja – typowo europejska bez nuty chińskich dodatków. W początkach mojej kariery model Atr 213 był naprawdę szczytem moich marzeń. Dziś wiemy, że od lipca 2011 roku Amati zaprzestało produkcję modeli Atr 213. Udoskonaleniem tego modelu jest testowany Atr 300, który ma godnie zastąpić swojego poprzednika.
Przyznam się szczerze, że do dziś firma Amati kojarzy mi się z instrumentami produkowanymi głównie z myślą o amatorskich orkiestrach dętych oraz dla początkujących trębaczy. Zwróćmy uwagę, że najwyższy model Amati Atr 831 kosztuje w granicach 4 tys. złotych czyli w takim przedziale cenowym, w którym większość z firm zaczyna proponować modele średnio-zaawansowane. Nie wiem jak ma się on w stosunku do konkurencji nie mniej chodziło mi tylko o przekazanie progów cenowych.
Amati Atr 300 otrzymałem na test aby sprawdzić jak sprawuje się nowy model tego producenta. Jego poprzednik charakteryzował się zacinającymi się tłokami oraz nagminnie schodzącym lakierem. Celem tego testu jest także zaprezentowanie instrumentu osobom, które chcą zacząć naukę gry i aby nie wydawać niepotrzebnych pieniędzy na chińskie wynalazki mogą wybrać za nie duże pieniądze – ok. 1,300 zł czeską produkcję. Myślę, że trąbka ta może stanowić konkurenta dla Yamahy serii 1*** ale póki co to moje mniemanie.
W zestawie Amati dorzuca standardowy ustnik. Czesi wycofali się z ustników typu megatone dodawanych do modeli szkolnych Amati. Dlaczego ? Dla poczatkującego gracza megatone może stanowić pewien problem.


WYKONANIE:

Futerał Amati za bardzo nie uległ zmianie. Typowy i rozpoznawalny z małą przegródką w środku na gadżety.

Obrazek

Obrazek

Nie da się ukryć, że Amati dołożyło wszelkich starań aby wyprodukować wizualnie piękny instrument. Ładne krycie lakierem, ładne łączenia rurek, ładne szczegóły. Naprawdę nie można powiedzieć nic złego. Powiem szczerze, że trąbka mi się podoba. Mam nadzieję, że to nie tylko chwyt marketingowy polegający na złapaniu niezorientowanego w temacie klienta. Mimo wszystko trąbka przykuwa oko tym bardziej, że teraz, gdy ją testuję leży ona obok K&H Sella G oraz Getzena 490L – także wyglądem dzielnie dotrzymuje im kroku.

Instrument posiada dwa kółka strojeniowe na pierwszym i trzecim wentylu.

Obrazek

Ogranicznikiem trzeciego krąglika jest charakterystyczna śrubka. Wszystko bardzo ładnie wykończone.

Obrazek

Wlot rurki ustnikowej – wizualnie – zaczerpnięty z Yamahy z grawerką modelu u boku.

Obrazek

Dolne kapsle jak i górne nakrętki tłoków pokryte są matowym złotym lakierem. Podobnie jak w modelach K&H. Zdobnictwo tych elementów jest jednak znacznie uboższe – ale w końcu to model szkoleniowy.

Podobnie wykonane są przyciski tłoków. Ich kształt raczej się nie zmienił. Ciekawostką wizualną jest czarna masa perłowa wypełniając przyciski. Wygłuszeniem i amortyzacją tłoków są gumki – co mi osobiście się bardzo podoba. Czarne wypełnienie + matowe złoto nakrętek + złoty lakier dają naprawdę fajny efekt estetyczny jak na model szkoleniowy.

Obrazek

Obrazek

Kraniki odprowadzania wody znajdują się na dwóch kolankach. Moim zdaniem nie pasują do stylistyki wizualnej instrumentu – są zbyt duże co psuje efekt. Nie wpływa to na grę oczywiście ale może drażnić oko. Mogłyby być takie jakie proponuje Yamah lub Schagerl … ale my tu mamy do czynienia z czeską produkcją.

Obrazek

Kolanko strojeniowe jest owalne w dość znacznym stopniu – czyli wnioskować można, że Czesi postawili na lekkość zadęcia w każdym rejestrze. Zmiana kształtu kolanka jest główną zmianą konstrukcyjną w odróżnieniu od modelu 213.

Obrazek

Tłoki trąbki wyglądają na bardzo „zdrowe” i widać, że celem Amati było naprawienie błędu konstrukcyjnego z modelu 213. Czy tak będzie to się okaże w praktyce.

Obrazek

Co mnie zaskoczyło bardzo miło … Na czarze głosowej jest piękna duuuuża grawerka z napisem Sirius. To naprawdę rzadkość w modelach szkolnych.

Obrazek

Obrazek

Ostatecznie Wojtek napisał mi, że porównywał wizualnie model 213 z 300. Stwierdził, że model 300 Sirius jest wykonany znacznie dokładniej i precyzyjniej. I z tym nie można się nie zgodzić.

STRÓJ INSTRUMENTU:

Amati jest w tym przypadku jak każda inna trąbka: cis1 i d1 korygujemy 3 krąglikiem. D2, es2 i e2 w normie. Jak na strój instrumentu z dolnej półki to bardzo przyzwoity wynik.

PRACA Z INSTRUMENTEM:

Choć z boku leży Getzen 490L i K&H Sella G to jednak ciekawość zadecydowała za mnie i skusiłem się na kilka dźwięków na Amati. Troszkę się obawiałem co mnie czeka … Trąbka odezwała się w miarę lekko. Swobodnie w średnicy i w dole natomiast troszkę ciężej w górze. Pamiętajmy, że to też świeżak więc nie rozegrany. Wyciągałem go z fabrycznej folii. Brzmieniem nie zaskakiwała – w takim sensie, że brzmiała dokładnie tak jak sobie przypominałem dawne brzmienie Atr-213 i jak wyobrażałem nowe. Może nie brzmi papierowo ale nie ma jakiegoś wielkiego blasku w sobie. Jeśli w górze konkretnie poda się powietrze to myślę, że instrument się przebije w orkiestrze. Emituje jednak brzmienie mało nasycone alikwotami ale nie można oczekiwać fajerwerków - w końcu to instrument do nauki gry stąd chyba mało kto na początku kariery myśli o alikwotach w dźwięku i o pojęciu estetyki brzmienia –ważne, że wychodzi dźwięk. Ma być trąbka i już. Dźwięk w średnicy nie jest ani za jasny ani za ciemny. Nie pamiętam natomiast jak grało się na modelu 213 … Nigdy nie posiadałem jej w swojej „flocie” instrumentów – jak już miałem ją dostać to zaskoczono mnie CONN’em 1000B więc nie wnosiłem sprzeciwów.

Trąbka miło leży w dłoni, a jej wygląd jest bardzo prosty – bez wszelkich udziwnień. Kółko trzeciego krąglika regulowane – aby kto ma małe rączki mógł swobodnie nim operować.
Praca tłoków przyznam, że jest w porządku. Troszkę głośno pracują ale póki co nic mi się w nich nie zacinało. I myślę, że Amati osiągnęło tutaj oczekiwany kompromis mając w pamięci narzekania na zacinające się tłoki w modelu 213.

Krycie lakierem wykonane precyzyjnie – bez przebarwień czy miejsc, w których załamuje się odbijany obraz. Wszystko wygląda pięknie – czy zrekompensuje to schodzący lakier z modelu 213 ?? To także okaże się podczas dłuższego użytkowania. Jeśli Amati poprawiło ten element to myślę, że może dużo zyskać w sensie nabywania trąbek do nauki przez orkiestry dęte, ogniska muzyczne, indywidualnych nabywców czy nawet szkoły.

Pod względem pracy trąbka jak na model z niskiej półki jeśli nie zaskakuje to na pewno nie rozczarowuje. Gra się normalnie po prostu. Jeśli ktoś nie miał styczności z innymi instrumentami uzna grę na Amati jako standard. Troszkę ciężko było mi ją rozdmuchać ale wiemy, że rozegranie to nie proces obejmujący dwa, trzy, a nawet pięć dni. Trąbka stroi i nie trzeba dbać o intonację podczas gry. Chyba, że zdarzy się krzywy egzemplarz – przy takich instrumentach można wziąć taką ewentualność choć myślę, że skoro Amati poszło w ulepszanie to nie pozwoli sobie na jakieś niedoskonałości.

Centra dźwiękowe trąbki biorąc pod uwagę jej przeznaczenie są troszkę mało precyzyjne. Ja jestem osłuchany także nie miałem problemu z trafianiem w sedno dźwięku ale początkujący trębacz z mało wykształconym słuchem może troszkę popływać. Skoki interwałowe staccato gra się dość komfortowo przy założeniu trafiania w centra. Z przedęciami jest ciężej – no ale w końcu to nie rozegrana do końca trąbka także wszystko jeszcze przed nią. Poza tym nikt u progu kariery nie gra od razu legat wargowych.

Trąbka gra, stroi, jest lekka w zadęciu co sprawia, że spełnia warunki instrumentu szkolnego.


PODSUMOWANIE:

Reasumując należy powiedzieć, że Amati Atr-300 to udany instrument. Jest przeznaczony dla osób początkujących także w tej roli na pewno się spełni. Mam tutaj na myśli szkoły muzyczne I stopnia, ogniska, orkiestry dęte oraz amatorów, którzy nie chcieliby wydawać dużej sumy pieniędzy w celu posiadania trąbki i grania na niej w wolnej chwili. Uczniowie szkół muzycznych II stopnia będą potrzebowali na pewno czegoś lepszego gdyż Amati Atr-300 już nie wystarczy na dalsze etapy nauki. Poprawione tłoki pracowały przez cały test bez najmniejszego zacięcia. Także w tym aspekcie można czuć się bezpieczniej bo nie ma chyba nic gorszego (prócz niestrojącej trąbki) niż zacinające się tłoki. Co do powłoki lakierniczej to wyznacznikiem okaże się czas i jeśli ktoś z Was nabędzie Atr-300 niech po jakimś czasie użytkowania napisze jak zachowuje się lakier – myślę, że Wielu będzie czekało na tę informację.
Choć moje priorytety odnośnie instrumentu wykraczają bardzo daleko poza granice Amati Atr-300 to jako pierwszy instrument do nauki gry myślę, że jest wystarczająca. Trąbka z futerałem nie jest ciężka więc dane dziecko nie będzie sobie krzywiło kręgosłupa dźwigając instrument. Poza tym naprawdę wizualnie cieszy oko i choć rynek instrumentów spory i zatłoczony powinna znajdować swoich użytkowników. Czy tak będzie, czas pokaże. Jedno jest pewne – Ci, którzy chcą się uczyć grać i bacznie śledzą na Allegro chińskie produkty trąbkopodobne powinni poważnie przemyśleć zakup Amat Atr-300.

Damian Ruskowiak
"...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)

Zablokowany