Jazz

Czego słuchacie, co warto usłyszeć?
Awatar użytkownika
havk
Moderator
Moderator
Posty: 1564
Rejestracja: 10 kwie 2006, 16:18
Instrument/y: Yamaha 4335G
Ustnik/i: Stomvi 4C Marcinkiewicz 7-S
Lokalizacja: Kraków/Częstochowa

Post autor: havk » 30 sty 2008, 16:00

słuchaj, tutaj nie chodzi o to, czy tworzysz cos nowoczesnego, czy na nowych czy na starych instrumentach. Chodzi o to, ze teraz juz wszystko, od nagran studyjnych do koncertow, wszystko jest związane i to bardzo mocno z elektroniką. Podziwiam dawnych artystów, poniewaz nagrywanie analogowe, które nie miało takich technik korekcji jak dzis, musieli miec naprawdę umiejętności. Rozmawiałem ostatnio z kolegą z innego zespołu, który opowiadał mi, ze nawet kiedy zjezdzały mu koncówki wyrazów kiedy spiewał, korygowano w programach. Ale mniejsza o technikę. Powiedz mi, czy to, co umiesciłes kilka postów wyzej, to naprawde cos odkrywczego? Jak dla mnie nie. Improwizacja jest tworzona na tych samych skalach co kiedys, aranzacja prawie nie zmieniona od tej, która panowała w czasach raczkowania fusion i free jazzu połaczonego z psychodelicznym rockiem. Jesli to ma byc awangarda, new wave, to ja się na to nie pisze ;) Nie wazne, czy cos jest zmieniane, czy są opracowywane nowe skale do improwizacji, nowe awangardowe brzmienia. Wazne jest to, co jest tworzone i nie wprowadza to pewnej monotonnosci, która nas znuzy. Powiedz mi, czy Jazz brzmiał tak samo jak Nu jazz, który jest w pewnym senscie kontynuacją tego, co rosło na przestrzeni wiekow - mocy improwizacji, połączenia róznych, często paradoksalnych brzmien? Podpowiem ci - nie. Muzyka zmienia się, choc jest oparta na tych samych akordach, bo co mozna zmienic w akordach? Wszystkie trójdzwięki, akordy siódemkowe itp. zostały juz opracowane. Teraz pozostaje ich dobieranie tak, aby tworzyły cos nowego, ale aby brzmiały normalnie, a nie jak nieudana improwizacja laika, który nie zna się na harmonii. Jesli chodzi o porzucanie formy - nikt nie porzuca formy, a jesli tak robi, to juz nie jest ta muzyka. Chodzi o poszerzanie tej ramy, pewnej syntezy tradycjonalizmu z nowoczesnością. Pozdrawiam ;) PS. Resztę moich przemyslen pozostawiam na dalszą część tej moim zdaniem ciekawej rozmowy ;)


EDIT:

Widze ze devil mnie troche wyprzedził i powiedział to, co chciałęm powiedziec pozniej ;) tak, mozliwosci się konczą i dlatego muzyka wydaje się nie rozwijac. Ale co tu rozwijac, jesli jest juz rozbudowana? Ludzie mają naturę odkrywcow, dlatego tworzy się awangarda, jak powiedział Devil. Niestety, dzisiejsza awangarda brzmi dosc oschle, jak dla mnie to nie są emocje, tylko darcie się w instrument. Czytałem kiedys o ludziach "new wave" i było to stworzone na zasadzie "babka klaskała, a gosciu pociągal struny fortepianu" no jak dla mnie to po prostu wyzysk instrumentu i niszczenie go. Dzisiaj mamy czas elektroniki i to ona jest przyszłoscią, ale jednak pozostanmy w tradycji i uzywajmy elektroniki w zestawieniu z prawdziwymi instrumentami a nie zostawiajmy wszystko dla syntezatorów. Dzikie emocje, bądz próby nowej improwizacji nie są jak dla mnie rzadną awangardą - to szukanie brzmienia.

przestrzenny
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 224
Rejestracja: 27 sty 2007, 13:24
Instrument/y: yamaha
Ustnik/i:
Lokalizacja: mazowsze

Post autor: przestrzenny » 30 sty 2008, 16:11

hmm no właśnie coraz więcej ludzi mówi że muzyka się skończyła ,ale ktoś kiedyś powiedział
ze od 10 000 lat ludzie mówią że już dalej nie można .Podobno gdy żył Bach i Haendel mówiono właśnie że już nie da się zagrać nic więcej . To samo było z jazzem ,w ogóle jak powstał ten gatunek ,to ludzie nazywali to chaosem a dziś to są swingi . Myślę że ta awangarda
pokierowała się myśleniem że coś nowego znaczy nowy język . A przecież blues ma prosty język a mimo to każdy w tym języku jest sobą i tworzy na swój sposób . Każdy stan w USA ma swój styl grania bluesa .
Myślę że w 20 wieku ludzie w jakiś sposób zaczęli kombinować intelektem i to spaczyło drogę sztuki ...

Awatar użytkownika
havk
Moderator
Moderator
Posty: 1564
Rejestracja: 10 kwie 2006, 16:18
Instrument/y: Yamaha 4335G
Ustnik/i: Stomvi 4C Marcinkiewicz 7-S
Lokalizacja: Kraków/Częstochowa

Post autor: havk » 30 sty 2008, 16:20

nie, to dzisiaj zaczęto walic na oslep dzwięki, najczesciej takie, które niezbyt dobrze ze sobą współgrają i niszczą harmonię. Kiedys ludzie mieli inne podejscie do swiata - rządziła tradycja, nie było miejsca w muzyce i kulturze młodych na bunt i tworzenie czegos innego. Dzis ludzie mają otwarte umysły, ale naprawde, ograniczmy to do zdrowrego rozsądku. Są ludzie, niech tworzą, ale ja sie na to nie pisze ;) wole pozostac jak narazie przy ciepłym, ciepłym, nowoczesnym brzmieniu, z samplami ze starych winyli i tworzeniem na ich podstawie, kierując się swoimi odczuciami. ;) Dla mnie ta osoba, która tworzy "awangardę" moze sobie nawet wkłądac tą trąbkę w pewne miejsce, ale mnie to nigdy nie poruszy jako muzyka. Nie mozna objąc rękoma całej muzyki. To obszerny temat, w którym cały czas się cos zmienia. To, co kilka lat temu było uznawane za cos dziwnego, dzisiaj jest chlebem powszednim. Automaty perkusyjne? prosze bardzo, wielu artystów tego uzywa. syntezatory i urządzenia midi? jak najbardziej, przeciez to nowoczesnosc jak na dzisiejsze czasy. Podchodzmy jednak do tego wszystkiego realistycznie, bez zbyt szybkiego "unowoczesniania" muzyki, która sama w sobie jest nowoczesna i nieokiełznana tak do konca.


Adam113, napisałęm przede wszystkim, a to nie znaczy wszystko. Czytaj ze zrozumieniem ;) pozdrawiam

Awatar użytkownika
Devil_inside
Moderator
Moderator
Posty: 1433
Rejestracja: 26 maja 2007, 14:54
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Lokalizacja: Wałbrzych/Wro/Wawa

Post autor: Devil_inside » 30 sty 2008, 16:40

przestrzenny pisze:ze od 10 000 lat ludzie mówią że już dalej nie można .Podobno gdy żył Bach i Haendel mówiono właśnie że już nie da się zagrać nic więcej
owszem bo wg wtedy panujących zasad harmonii,melodyki, faktury nie dało sie. ale powstawało coś nowego jak zaczęto łamać te zasady. a teraz mam wrażenie że nie ma co złamać :D :P
havk pisze:nie, to dzisiaj zaczęto walic na oslep dzwięki, najczesciej takie, które niezbyt dobrze ze sobą współgrają i niszczą harmonię
wątpie żeby oni tak uważali. wg nich jest to jakaś filozofia i jakaś wydumana koncepcja.
Ćwiczyć!! Nie gadać!! ;)

Awatar użytkownika
adam113
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1073
Rejestracja: 1 wrz 2007, 23:00
Instrument/y: Schagerl T-2000S, Yamaha 5335G
Ustnik/i: Bruno Tilz 1CE , Hammond & Designe 4ML
Lokalizacja: Osiek

Post autor: adam113 » 30 sty 2008, 16:53

muzyka się niekończy, poszła w strone komercji ale jest wielu muzyków którzy mają swoje ambicje muzyczne i dzięki nim muzyka się dalej rozwija

przestrzenny
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 224
Rejestracja: 27 sty 2007, 13:24
Instrument/y: yamaha
Ustnik/i:
Lokalizacja: mazowsze

Post autor: przestrzenny » 30 sty 2008, 17:28

Takim trębaczem na granicy awangardy jazzowej a tradycji jest Dave Douglas ,jest to gość co naprawdę umie grać na trąbce a jednocześnie ma zaskakujące świeże rozwiązania i gra niekonwencjonalnie a zarazem nie odszedł od tradycycji:
http://www.youtube.com/watch?v=YP1-DcfF ... re=related

[ Dodano: 2008-01-30, 17:32 ]
moim zdaniem jeśli chodzi o trąbkę w jazzie on jest obecnie nr1
Ostatnio zmieniony 27 kwie 2008, 04:00 przez przestrzenny, łącznie zmieniany 1 raz.
serwis jazzowy <-- Muzyka zmienia spojrzenie na życie

Awatar użytkownika
havk
Moderator
Moderator
Posty: 1564
Rejestracja: 10 kwie 2006, 16:18
Instrument/y: Yamaha 4335G
Ustnik/i: Stomvi 4C Marcinkiewicz 7-S
Lokalizacja: Kraków/Częstochowa

Post autor: havk » 30 sty 2008, 19:59

no nie powiem, gosciu jest niezły. Oczywiscie, taka muzyka jest do przyjecia. Mozna powiedziec, ze łączy w sobie pewne cechy tradycjonalizmu a zarazem tworzy cos nowego, lecz jednak skłania się w strone dawnego bebopu i free jazu. Czy to awangarda? nie jestem pewien ;) jak dla mnie nie ma numeru jeden. Dla mnie nie ma numeru jeden. Są trębacze swietni w swoim fachu i jest ich wielu, a jednak jesli chodzi o jazz, Miles jest i tak pozostaje nad nimi wszystkimi ;) Z dzisiejszych trębaczy podoba mi się brzmienie i aranzacje trębacza współpracującego z St Germain, Pascala Ohse. Jest to młodym trębaczem francuskim, grającym cos pomiędzy jazzem tradycyjnym, funkiem, smooth i nu jazzem. Polecam ;) niestety, nie wydał zadnej solowej płyty... A szkoda :( Freddie Hubbard - ciekawy dzwięk, ciekawe aranzacje, improwizacje. Posiadam jego kilka kawałkow, ale najlepsze jest Povo - po prostu perełka ;) jesli chce ktoś posłuchac fajnej, funkowo-bluesowo-jazzowej trąby ;) pozdrawiam ;)

Awatar użytkownika
Bartek87
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 400
Rejestracja: 13 sie 2007, 15:38
Instrument/y: Yamaha E1
Ustnik/i: Marcinkiewicz 308/1-1/2C
Lokalizacja: Kożuchów

Post autor: Bartek87 » 30 sty 2008, 20:11

Bardzo mi sie podobalo. Fajnie graja, bez przesady, w miare melodyjnie. Fajna barwe ma ten trebacz, jak dla mnie taka mniejwiecej po srodku ze wskazaniem w ciemniejsze brzmienie, na prawde fajnie.

P.S.
Gdyby ktos mnie zapytal czy to awangarda czy jazz to chyba nie udzielibym odpowiedzi...
Jeśli okazałem się pomocny kliknij

Awatar użytkownika
adam113
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1073
Rejestracja: 1 wrz 2007, 23:00
Instrument/y: Schagerl T-2000S, Yamaha 5335G
Ustnik/i: Bruno Tilz 1CE , Hammond & Designe 4ML
Lokalizacja: Osiek

Post autor: adam113 » 30 sty 2008, 21:38

a ja bym się nie zastanawiał czy to jazz czy awangarda albo może co innego.. poprostu jest to muzyka i nie ważne jak ją nazwiemy , ważne żeby znajdywała słuchaczy bo tylko wtedy jest sens tworzenia.

przestrzenny
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 224
Rejestracja: 27 sty 2007, 13:24
Instrument/y: yamaha
Ustnik/i:
Lokalizacja: mazowsze

Post autor: przestrzenny » 30 sty 2008, 22:17

A tu Dave Douglas z Johnem Zornem .Tu mamy już bliżej awangardy :
http://www.youtube.com/watch?v=dCyTextfRXs

Awatar użytkownika
havk
Moderator
Moderator
Posty: 1564
Rejestracja: 10 kwie 2006, 16:18
Instrument/y: Yamaha 4335G
Ustnik/i: Stomvi 4C Marcinkiewicz 7-S
Lokalizacja: Kraków/Częstochowa

Post autor: havk » 31 sty 2008, 14:16

powiedzmy tak - pomiędzy jazzem a awangardą jest cienka, raczej nie czerwona linia, ale nie o to tu chodzi. Zalezy jak kto rozumie awangarde. Dla mnie awangarda to po prostu new wave, czyli fala muzyki nowego brzmienia, a nie "Filozofia" jak to nazwał devil tych, którzy tworzą cos dziwnego, najczęsciej złozonego z przypadkowych dzwiekow ;) Dla niektórych awangarda moze byc własnie muzyką nowoczesną, a raczej jej protoplasta, którego ukazują filmiki zamieszczone przez przestrzennego. Mozna powiedziec, ze new wave cały czas raczkuje, z czego rodzą się style, odmiany muzyki, która staje się w pewnej chwili muzyką czasu teraźniejszego.

A co do new wave - posłuchajcie sobie ;)


http://www.myspace.com/baabapoopemusique
http://www.myspace.com/bassistersorchestra

art44
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 14
Rejestracja: 4 lut 2009, 10:07
Instrument/y: York
Ustnik/i: 5c
Lokalizacja: tychy

Post autor: art44 » 10 maja 2009, 11:43

jazz to jazz!!.
Weż przyjacielu
Trąbkę
I graj fanfary
Niebios
Maluj dzwiękiem
Wyobraźni
Obraz modlitwy
Twojej
Władysław Jagiełło 1934-2009

Awatar użytkownika
Miles_Fan
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1292
Rejestracja: 18 sie 2007, 20:18
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Lokalizacja: spod stolycy
Kontakt:

Post autor: Miles_Fan » 10 maja 2009, 14:26

art44 co masz na myśli?
"Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."

Miles Davis

[Nauczyciel jest dla ucznie, nie odwrotnie!]

Awatar użytkownika
Pablo
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: 18 maja 2009, 20:37
Instrument/y: kornet Olds Ambassador trąbka Olds Ambassador
Ustnik/i: Dennis Wick 2B, Bach 1 CW
Lokalizacja: z Czadu

Post autor: Pablo » 21 maja 2009, 00:41

Co do Milesa i Marsalisa - mam ciekawy cytat z wywiadu ze Stańką. Stańko, podobnie jak Marsalis ma klasyczne wykształcenie, czego nie można powiedzieć o wielu jazzmanach "starej szkoły". W związku z tym spytano go jak skomentuje krytykę Marsalisa dot. Milesa i fakt, że Davis często kiksował, grał nie do końca czysto, miał dość ubogą technikę itd. Stańko odpowiedział: Marsalis jest świetnym trębaczem. Miles był wielkim artystą.

Moim zdaniem nic dodać, nic ująć.

Awatar użytkownika
Miles_Fan
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1292
Rejestracja: 18 sie 2007, 20:18
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Lokalizacja: spod stolycy
Kontakt:

Post autor: Miles_Fan » 21 maja 2009, 18:36

i tu się zgodzę :)

pozostaje pytanie, kim bardziej opłaca się być. ale to już na inny temat.
"Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."

Miles Davis

[Nauczyciel jest dla ucznie, nie odwrotnie!]

Awatar użytkownika
eliasztp
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 752
Rejestracja: 8 sty 2008, 16:31
Instrument/y: Adams A4 Shepherds
Ustnik/i: Warburton 4MC
Lokalizacja: Brzeg/Kato/Wroc

Post autor: eliasztp » 5 cze 2009, 21:42

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem że Miles Davis miał ubogą skalę i technikę. Ktoś posłucha dwa razy so what, czy all blues i myśli że zna Milesa.... Tym czasem, Miles był świetnym trębaczem. I jest wiele nagrań na których Miles grał i szybko i wysoko...a dla wielu jego dzwięk był wzorem. zapraszam najpierw do szerszego wysłuchania jego nagrań, zmienicie zdanie:)

Awatar użytkownika
Miles_Fan
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1292
Rejestracja: 18 sie 2007, 20:18
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Lokalizacja: spod stolycy
Kontakt:

Post autor: Miles_Fan » 6 cze 2009, 14:30

wiesz, Miles był jednak samoukiem (ten rok w Juliard to tyle co nic), co też trochę wpływa na technikę. poza tym narkotyki...

zgadzam się z Tobą, że nie można ograniczać się do "sztandarowych" Jego utworów, gdy mówi się o technice (polecam genialne wykonania Hannibala czy Time after time). ale jedno jest niezmienne - czy słucha (ogląda) się nagrania z 1957 r., czy z 1990, przyciąga osobowość Milesa. tego nie nabędziesz w szkole, z tym się trzeba urodzić.

zaliczam się do tych, dla których Davis jest wzorem, ale to nie znaczy, że nie widzę Jego wad.
"Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."

Miles Davis

[Nauczyciel jest dla ucznie, nie odwrotnie!]

miko1995trebacz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 13
Rejestracja: 21 cze 2009, 18:21
Instrument/y: B & S Challanger Model:3137
Ustnik/i: 4c
Lokalizacja: Czestochowa
Kontakt:

Post autor: miko1995trebacz » 21 cze 2009, 22:17

posluchajcie "atomic'a" trebacz Magnus Broo absolutny geniusz, wlasnie tak chcialbym grac w przyszlosci ( raczej free ale tez piekne balladki "prealudium") jestem takze zachwycony plyta "blue train" lee morgan dowala tam nieziemsko, klasyka to "kind of blue" oczywiscie :)
warto takze posluchac utworu "kelo" w wykonaniu Milesa Davisa powala

Awatar użytkownika
eliasztp
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 752
Rejestracja: 8 sty 2008, 16:31
Instrument/y: Adams A4 Shepherds
Ustnik/i: Warburton 4MC
Lokalizacja: Brzeg/Kato/Wroc

Post autor: eliasztp » 22 cze 2009, 10:57

Polecam wam Milesa z lat 60tych. Gdy grał ze swoim wielkim składem, Shorter na saksie, Williams na perkusji, Carter na kontrabasie i Hancock na pianie. Szczególnie posłuchajcie Milesa jak gra w fastach, i szybko i wysoko, zmienicie o nim zdanie. A z reguły jest tak, że jak ktoś mówi że Miles nie miał, ani dzwięku, ani skali, ani techniki, to ten kto tak mówi, to nie ma ani dzwięku, ani skali ani techniki. Do momentu kiedy mało słuchałem Milesa, też tak mówiłem, ale jak szerzej poznałem jego twórczośc, oglądnąłem wiele transkrypcji jego solówek zmieniłem zdanie.

Piotr Wojtasik mówił, że Davis jest jedynym takim trębaczem na świecie, ma wspaniały dzwięk, który w całej skali instrumentu brzmi tak samo. Dizzy Gillespie powiedział że Miles gra tak samo jak ja tylko że oktawę niżej!

Miles będąc samoukiem, rozwaliłby niejednego trębacza po akademii.

Awatar użytkownika
Pablo
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: 18 maja 2009, 20:37
Instrument/y: kornet Olds Ambassador trąbka Olds Ambassador
Ustnik/i: Dennis Wick 2B, Bach 1 CW
Lokalizacja: z Czadu

Post autor: Pablo » 29 cze 2009, 01:15

No i wyszło, że nie cenię Milesa...
Tymczasem jest dokładnie odwrotnie, siedzę przy kompie i oglądam się za siebie, a tam na półce leży z 15 jego płyt, a sporo innych jeszcze słyszałem, Kind of Blue to dla mnie jedna z 3-4 najlepszych płyt, jakie znam. Marsalisa natomiast mam... w dużym poważaniu ;-)

Ale spróbujmy być obiektywni, Miles miał bardzo dobrą technikę, ale jako wirtuozi czystego dźwięku tacy goście jak Marsalis, Sandoval i jeszcze paru, którzy cieszą się na tym forum wielką estymą zjadają go na śniadanie. Grają, jakby połknęli całego Lutaka, Arbana i wszystkie inne podręczniki szacownych panów profesorów, natomiast zachęcam do wysłuchania Porgy and Bess np. gdzie Miles przynajmniej w jednym miejscu wrzucił kiks straszny, na kilku jego jazz-rockowych płytach też się dziwne rzeczy dzieją, poczytać opinie muzyków i krytyków, którzy zauważyli, że zdarzało mu się grać nieczysto...

Tylko co z tego? Tamci trębacze grają tak, jak powinno się grać, a Miles grał jak nikt inny. I ja wybieram jego. W kategorii wirtuozów-cyrkowców było i jest wielu lepszych od niego, w kategorii wspaniałych artystów tylko pojedyncze nazwiska w historii muzyki XX wieku mogą mu dorównać. I ja wolę słuchać wielkiej sztuki, cyrku nigdy specjalnie nie lubiłem...

Cholera, tak się rozpisałem, a właśnie to wszystko zawiera się w tym jednym zdaniu Stańki o trębaczach i artystach... Ech... ;)

ODPOWIEDZ