indywidualny sound na trąbce

Różne zagadnienia związane z trąbką nie pasujące do reszty działów.
Awatar użytkownika
Michał Koniarski
Ekspert
Ekspert
Posty: 701
Rejestracja: 1 cze 2009, 23:08
Instrument/y: Schilke HC1-L, A.Courtois EVO IV
Ustnik/i: Frate 3M megaton, Laskey 70B
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Michał Koniarski » 14 lut 2017, 23:42

djfender
Pięknie to ująłeś. Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. ;)

Ajgor
Choćbyś nie wiem jak kombinował i tak nie zrobisz nawet połowy tego co na instrumencie dętym, np. chociażby crescenda. Poza tym jeżeli powiem Ci żebyś zrobił to samo na gitarze klasycznej to ponad połowę z tego co wypisałeś możesz wyrzucić do kosza. Już nie będę poruszał tego, że gdy robisz sprzężenie to tak naprawdę robi to za Ciebie elektronika, ty tylko podchodzisz do pieca. A jakby zabrakło prądu...?! Ludzie to aż żenujące, że takie rzeczy muszę wypisywać, że Ty jako doświadczony gitarzysta tego nie widzisz. ;o
To trochę tak jakbyś chciał powiedzieć o wokaliście, że gra, a przecież wszyscy wiemy że śpiewa!

Dobrze to ujął djfender. Od samego początku chodzi o terminologię, o postawienie złej tezy. I jeżeli byś uważnie czytał to co pisałem to zauważyłbyś, że podkreślałem to wielokrotnie. Dla mnie gitarzysta nie posługuje się "soundem" bo to wynika z czystej fizyki. Jeżeli już jest tu jakiś element soundu to jest on w proporcjach 20% dla soundu i 80% dla stylu. Domeną gitarzystów jest styl i jest to równoprawne określenie jak "sound" niczego nie ujmujące jednej jak i drugiej stronie. Nie rozumiem dlaczego odbierasz to jako potwarz i atak?! :shock:

Podkreślasz wielokrotnie, że próbuję udowodnić, że któryś instrument jest lepszy, a drugi gorszy, wypisujesz jakieś bzdury o dowartościowywaniu i że chcę tu robić jakieś zawody. Zabawne, ale to wszystko są Twoje słowa! Ja tej rozmowy w ogóle tak nie odbieram bo naprawdę nie dzielę na instrumenty lepsze lub gorsze. Sam jestem multiinstrumentalistą i wiem jaką frajdę sprawia gra na każdym z instrumentów. Po prostu nieświadomie pokazałeś swoje podejście do sprawy i to co Ty masz w głowie i jak podchodzisz do sprawy.

Podkreślę to jeszcze raz: wokalista - śpiewa, trębacz - trąbi, perkusista - bębni itp. Gitarzysta tworzy stylem, dęciak soundem, perkusista timem, wokalista ma feeling. To są wszystko równoprawne określenia i żadnemu z instrumentalistów czy wokalistów niczego nie ujmują! Z resztą wzajemnie się przenikają ale w różnych proporcjach, np. wokalista też ma sound a saksofonista lub pianista może też mieć feeling, itp. Ale na miłość boską nie mów, że gitarzysta ma więcej soundu niż trębacz, bo to jak byś chciał powiedzieć, że czarne jest żółte. Jeżeli chcesz być dobrym muzykiem to musisz zacząć odróżniać te określenia, w przeciwnym razie będziesz tylko chałupniczym rzemieślnikiem muzycznym zamkniętym w swoich wyobrażeniach bez względu na to ile czasu pracujesz z instrumentem.

Drodzy Państwo kończę tą dyskusję bo rzeczywiście zeszła na zły tor. Pozdrawiam wszystkich biorących udział. :)
Ostatnio zmieniony 14 lut 2017, 23:52 przez Michał Koniarski, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est :)
Wyróżniony w konkursie Mottywator

Ajgor
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 50
Rejestracja: 6 cze 2011, 15:50
Instrument/y: Polmuz DeLuxe, Nuova NTR-3, Saksofon, Bas
Ustnik/i:
Lokalizacja: Legnica

Post autor: Ajgor » 14 lut 2017, 23:45

A t en znowu swoje. No niech Ci będzie. Masz najlepszy instrument na świecie. Zadowolony? NIBY nie dzielisz instrumentów na lepsze i gorsze, ale to TY co chwila wymyślasz, co możesz zrobić na trąbce, a czego ja nie zrobię na gitarze. To jak to inaczej nazwać? Za wszelką cenę chcesz udowodnić, że trąbka jest lepsza. Ja ni jednym słowem nie napisałem, że gitara potrafi coś, czego trąbka nie potrafi. A może mi pokażesz, gdzie coś takiego napisałem? A ja Ci wtedy pokażę, gdzie TY za wszelką cenę chcesz udowodnić wyższość trąbki. Nawet w tym ostatnim poście w pierwszym zdaniu skierowanym do mnie.
Nigdzie ANI JEDNYM SŁOWEM nie napisałem, że gitarzysta ma więcej soundu, niż trębacz. To TY cały czas próbujesz udowadniać coś przeciwnego. Ja tylko prostuję Twoje głupoty na temat gitary. Nic więcej.
--
Pozdrawiam.
Ajgor

Awatar użytkownika
Michał Koniarski
Ekspert
Ekspert
Posty: 701
Rejestracja: 1 cze 2009, 23:08
Instrument/y: Schilke HC1-L, A.Courtois EVO IV
Ustnik/i: Frate 3M megaton, Laskey 70B
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Michał Koniarski » 15 lut 2017, 00:10

Ajgor pisze:Co do gitarzystów. ABSOLUTNIE się nie zgodzę. Wśród gitarzystów jest nawet powiedzenie, że 20% brzmienia pochodzi od instrumentu, a 80% to są ręce gitarzysty. Gram na gitarze basowej. Potrafię na swoim basie wydobyć kilkanaście różnych brzmień bez kręcenia gałkami na wzmacniaczu i na gitarze. W zależności, czy gram palcami, czy piórkiem, czy atakuję strunę bliżej gryfu, czy mostka (właściwie co centymetr jest inne brzmienie), a nawet grając tym samym palcem tą samą strunę w tym samym miejscu potrafię zróżnicować brzmienie w zależności od tego, czy ją szarpnę, czy trącam, czy zaatakuję ostro, czy miękko, czy mocno, czy lekko. Czy grając piórkiem ułożę je bardziej równolegle do struny, czy bardziej krawędzią, czy szarpnę, czy "przeszoruję" krawędzią, a nawet czy piórko ma krawędź nową - prostą, czy starą i poszarpaną. Czy strunę stłumię kantem prawej dłoni przy mostku (tzw. mutting), czy nie. Czy stłumię palcami lewej ręki (tzw. ghosting), czy nie. Do tego dochodzi cała ogromna gama brzmień pochodzących z tzw. slapu. Hammering, pullof, tapping i cała masa innych technik o których tu nie będę pisał, bo w zasadzie to nie jest temat tego wątku. Powiem tylko, że jest ze sto technik gry, których trzeba się uczyć, żeby móc je wykorzystać.
Tym postem rozpocząłeś licytację tego czego można na gitarze zrobić . W jakim celu to napisałeś? Ja wypisując to co potrafi trąbka tylko i wyłącznie uświadomiłem Ci, że to wcale nie tak dużo, a przecież teza wątku zakłada, że to trębacze mają mało soundu. Nie mam zamiaru wychwalać tego instrumentu ale nie pozwolę na to żeby przez mylne rozumienie podstawowych pojęć muzycznych odbierano trąbce istotę jej działania, czyli to co ma najlepsze - możliwości 100 % kontroli nad dźwiękiem w czasie rzeczywistym. Na trąbce nie można zrobić wielu rzeczy, np. zagrać akordów, nie można długo grać, trudno się gra wysoko, dźwięk kształtuje się latami ale to co ma najlepsze to możliwość trzymania, a co za tym idzie, kontroli dźwięku od samego początku do końca. Najwidoczniej jesteś bardziej basistą niż trębaczem skoro tego nie rozumiesz więc życzę Ci aby Twoje doświadczenie z trąbką doprowadziło Cię do zrozumienia tego co piszę.
Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est :)
Wyróżniony w konkursie Mottywator

Ajgor
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 50
Rejestracja: 6 cze 2011, 15:50
Instrument/y: Polmuz DeLuxe, Nuova NTR-3, Saksofon, Bas
Ustnik/i:
Lokalizacja: Legnica

Post autor: Ajgor » 15 lut 2017, 00:12

Michał Koniarski pisze:Ten temat to trochę taki strzał w kolano... :| Jest dokładnie na odwrót. Gitarzyści mają całe menu brzmień?! Gitarzyści czy ich gitary albo piece na których grają? Jak można mówić o soundzie w grze na instrumencie, na którym praktycznie wszystko wychodzi ze sprzętu?! To właśnie w instrumentach dętych jest różnorodność.
A to może też ja napisałem? Ja to, co zacytowałeś powyżej napisałem tylko w jednym celu. Ty napisałeś głupotę, a ja chciałem ją sprostować na użytek tych, którzy nie wiedzą nic o gitarze (tak, jak Ty), i mogli by pomyśleć, że napisałeś prawdę.
KAŻDY kolejny mój post to było prostowanie Twoich głupot o gitarze. I już w tym wpisie zacząłeś udowadniać, że trąbka jest lepsza.
Jak bym chciał za wszelką cenę pokazywać wyższość gitary (której tak na prawdę nie widzę), kazał bym Ci zagrać na trąbce Dom wschodzącego słońca akordami i jeszcze zaśpiewać :D Ale to traktuję jako żart na koniec.
--
Pozdrawiam.
Ajgor

klosio
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 108
Rejestracja: 10 kwie 2011, 23:39
Instrument/y: ytr4336g
Ustnik/i:
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: klosio » 15 lut 2017, 14:37

Michał Koniarski

Mnie Twoje: "no dobra, niech wam będzie" nie jest do niczego potrzebne.
Miałbyć EOT, ale zadałeś pytanie i piszesz o fizyce. Ja też mówię o fizyce i (powtarzam się) chodzi mi o coś innego niż artykulację. Fizyka wydobycia dźwięku z gitary polega na wprawieniu struny w wibrację. Ta wibracja to złożona amplituda drgań, struna w tym samym czasie wykonuje wiele amplitud, kótre się na siebie nakładają, daje to tony harmoniczne.
Tobie się chyba wydaje, że uderzenie struny daje zawsze taki sam efekt - uderzamy - mamy wibrację - rezonans i w efekcie dźwięk.

JESTEŚ CHŁOPIE W BŁĘDZIE.

Uderzenie struny NIGDY nie daje efektu fizycznego wynikającego z fizyki samej struny. Powodem jest to, że gitarzysta uderzając strunę wprawia ją w wibrację, jednocześnie zaburzając ten jej "idealny" przebieg. Znaczenie ma (powtarzam się, trudno) miejsce uderzenia, jego siła, twardość elementu (plektron, paznokcie, opuszki) sposób odrywania palców od strun, miękkość nadgarstka, kierunek uderzenia, sposób skracania strun lewą ręką.
Twierdzisz, że nie ma soundu, bo nie wyciągniemy na gitarze trzech całych nut w legato? A jakie znaczenie ma długość dźwięku?

Jeśli sobie sound definiujesz jako wpływ wydawanego przez człowieka dźwięku na efekt końcowy, to racja, gitarzysta soundu mieć nie będzie. Gitara rzeczywiście jest pełnym instrumentem w sensie fizycznym, tj. wytwarza i przetwarza dźwięk. Trąbka nie, trąbka tylko przetwarza. Ale nie o to chyba chodzi nieprawdaż?
Sound jako wpływ indywidualnych cech człowieka, wliczając w to anatomię, motorykę, technikę i umiejętności występuje zawsze tam, gdzie to człowiek inicjuje produkcję dźwięku. Ten wpływ może być większy lub mniejszy, ale jest. Nie zmierzymy czy jest to 20/80 czy 99/1. Więc ja z licytacji wypadam, zresztą kocham obydwa instrumenty jak własne dzieci, a dzieci nie kocha się bardziej lub mniej.
Tak czy owak ocena soundu jest kwestią związaną wybitnie z indywidualnym odbiorem, osłuchaniem, no i na koniec subiektywną. Chris Botti ma sound, ale jak mu dasz chińskie badziewie za 299,99 zł, nie wiadomo, czy rozpoznasz, że to Chris Bottii. Tak samo jak nie wiesz, czy na trąbce Chrisa Bottiego zagrasz taki sam miód jak on.

Awatar użytkownika
djfender
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 75
Rejestracja: 3 gru 2016, 21:04
Instrument/y: SCHAGERL Academica Superior S1S
Ustnik/i: Yamaha 18C4-GP
Lokalizacja: ZG

Post autor: djfender » 15 lut 2017, 18:36

Cytując podpis kolegi Devil_inside: "Ćwiczyć!! Nie gadać!! ;)"

Awatar użytkownika
Ramona
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 15
Rejestracja: 14 lut 2014, 08:25
Instrument/y: Cerveny TR6008S, Yamaha YFH-731
Ustnik/i: Yamaha 16C4-GP
Lokalizacja: Trąbki

Post autor: Ramona » 16 lut 2017, 10:00

Czy kolega Michał Koniarski gra na gitarze?

Awatar użytkownika
Damian Ruskowiak
Ekspert
Ekspert
Posty: 1584
Rejestracja: 20 mar 2008, 11:43
Instrument/y: Bach Strad. 180 37G, CarolBrass 8880L-GSS(D)
Ustnik/i: GR 66L, GR 66MS, JK 5BFL
Lokalizacja: MIEJSKA GÓRKA - WLKP

Post autor: Damian Ruskowiak » 16 lut 2017, 12:50

Panowie czytam dyskusję i wszyscy mają rację. Nie mniej postaram się jakoś spuentować tę sytuację.
Temat niestety zabrnął w "kozi róg". Tematem jest indywidualny sound na trąbce, zgadza się? Z resztą autor posta napisał wyraźnie tak:
Zastanawiam się, dlaczego z trąbką jest inaczej? Gdzieś ginie siła indywidualnej ekspresji, być może jej głód tonie w pracy jaką trębacz wkłada w naukę i polerkę swojego dźwięku, podczas gdy na innym instrumencie wystarczy uderzyć w klawisz, pociągnąć za strunę...

I ma tutaj rację - na wielu instrumentach wystarczy, że dotknie się klawisza, uderzy w bęben, pociągnie za strunę i po prostu gra. Nawet laik to wykona. Z trąbką już nie bardzo. Co z resztą autor zasugerował. Na pianinie, gitarze, bębnach itd. można nie grać rok i zawsze będzie dźwięk. Na trąbce niekoniecznie. Idąc dalej. Michał jest doświadczonym trębaczem i wie co pisze. Próbuje tylko udowodnić różnicę pomiędzy: soundem (rozumianym u nas jako zadęcie), a stylem. Skoro na tapecie jest gitara to dźwięk na niej powstaje na skutek ARTYKULACJI - uderzenia, pociagniecia, muśnięcia, tappingowania struny. Doskonale wiemy jaką rolę mają przystawki w gitarze, jaką wzmacniacz (lampowy bo można więcej). Ale to wszystko "można więcej" jest efektem dalszego procesu ARTYKULACJI jakim jest modyfikacja dźwięku elektronicznie. Gitarzyści grają, a pod nogą mnóstwo zabawek zmieniających brzmienie - piszę tutaj o instrumentach elektrycznych. Doskonale zdaję sobie sprawę, że w gitarach akustycznych rzecz ma się troszkę inaczej nie mniej źródłem dźwięku jest wprawiona w ruch struna - którą można zmienić na lepszej firmy, ładniej brzmiącą itd. Brzmienie kreowane jest w głównej mierze przez sposób wydobycia dźwięku, a to jest niejako STYL gitarzysty, o którym Michał pisze. I tutaj jest sprawa jasna.

Idąc za słowami autora - trębacze nieustannie polerują swój dźwięk bo jest to długi proces i Michał opisał co może się na niego składać. Jednak dążąc do sedna sprawy czy trębacz ma indywidualny dźwięk? TAK. Ten dźwięk to nazwane przez wielu "bzyczenie ust" czyli ich wibracja. U każdego inna. Doskonały metodyk Vincent Cichowicz stwierdził, że ilu trębaczy tyle zadęć i tyle samo różnych brzmień. Jedna trąbka - może być z najwyższej półki - dokładnie ta sama, u dwóch różnych trębaczy zagra zupełnie inaczej. I może różnica nie będzie słyszalna od początku ale po okresie rozegrania instrumentu na pewno. Dlaczego? Każdy z nas ma inny odczyn PH śliny. To mocny argument bo bardzo indywidualny i niepowtarzalny. Ślina wchodzi w reakcję z metalem, z którego jest wykonany instrument. Po okresie rozgrywania trąbka zaczyna brzmieć charakterystycznie dla danego trębacza.

Czyli: różnorodność zadęć - niepowtarzalność odczynnika ph śliny czy np. ciśnienie atmosferyczne pozwalają nam jednoznacznie stwierdzić, że dźwięk na trąbce jest bezpośrednią kreacją grającego i jego wizytówką.

Tyle z mojej strony :)
"...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)

Awatar użytkownika
Michał Koniarski
Ekspert
Ekspert
Posty: 701
Rejestracja: 1 cze 2009, 23:08
Instrument/y: Schilke HC1-L, A.Courtois EVO IV
Ustnik/i: Frate 3M megaton, Laskey 70B
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Michał Koniarski » 18 lut 2017, 11:37

Ajgor pisze:
Michał Koniarski pisze:Ten temat to trochę taki strzał w kolano... :| Jest dokładnie na odwrót. Gitarzyści mają całe menu brzmień?! Gitarzyści czy ich gitary albo piece na których grają? Jak można mówić o soundzie w grze na instrumencie, na którym praktycznie wszystko wychodzi ze sprzętu?! To właśnie w instrumentach dętych jest różnorodność.
I już w tym wpisie zacząłeś udowadniać, że trąbka jest lepsza.
Hahahaha :D Nawet nie użyłem słowa trąbka, a Ty uznałeś to co uznałeś i próbujesz wcisnąć w moje usta coś czego nie powiedziałem. To co mi zarzucasz urodziło się w Twojej głowie i ma to swoją specjalną medyczną nazwę - urojenie, potocznie nazywa się to samozaoraniem. ;) To co napisał sam autor wątku też umknęło Twojej uwadze, prawda?
lene pisze: Zastanawiam się, dlaczego z trąbką jest inaczej? Gdzieś ginie siła indywidualnej ekspresji, byćmoże jej głód tonie w pracy jaką trębacz wkłada w naukę i polerkę swojego dźwięku, podczas gdy na innym instrumencie wystarczy uderzyć w klawisz, pociągnąć za strunę...
A może macie inne zdanie?
Damian, szkoda słów ponieważ dyskutujesz z ludźmi, którzy chcą podważyć podstawowe prawa fizyki. Dyskutujesz z ludźmi, którzy na co dzień widzą pracę dzieciaków, które męczą się aby wydobyć jakikolwiek przyzwoity dźwięk na INSTRUMENCIE DĘTYM (żeby nie było, że tylko trąbka ma ten problem). Pracują z dzieciakami, które na koncertach widzą jak ich koledzy gitarzyści, akordeoniści, perkusiści czy pianiści (żeby nie było, że nie lubię gitarzystów) prezentują ładny, czysty dźwięk, a oni na tych pierdzących dęciakach ledwo co grają "Wlazł kotek, na płotek" i to jeszcze połowa dźwięków jest nieczysto, a reszta zatkana. Dyskutujesz z ludźmi, którzy wiedzą o Tobie więcej niż Ty sam. Także naprawdę szkoda zachodu.
Przepraszam, że ostrzej kończę te wszystkie dywagacje, ale naprawdę panowie nie dajecie mi wyboru. Czytanie ze zrozumieniem śle ogromne pokłony. To tyle w temacie.

Wracając do głównego wątku, bo uważam, że jest ciekawy i szkoda by było zakończyć go tak. Mam pytanie do lene.
Czy możesz rozwinąć to stwierdzenie, co konkretnie miałeś na myśli:
lene pisze: Zastanawiam się, dlaczego z trąbką jest inaczej? Gdzieś ginie siła indywidualnej ekspresji...
Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est :)
Wyróżniony w konkursie Mottywator

Ajgor
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 50
Rejestracja: 6 cze 2011, 15:50
Instrument/y: Polmuz DeLuxe, Nuova NTR-3, Saksofon, Bas
Ustnik/i:
Lokalizacja: Legnica

Post autor: Ajgor » 18 lut 2017, 11:52

Boże co za niekumaty człowiek.
No dobrze. Nie udowadniałeś, że trąbka jest lepsza, tylko że gitara jest gorsza. Może być?
A to co napisał autor nie umknęło mojej uwadze. Po prostu on nie sieje fermentu.
Tak. Wiem, zaraz się dowiem (od Ciebie), że to ja sieję itd...
--
Pozdrawiam.
Ajgor

klosio
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 108
Rejestracja: 10 kwie 2011, 23:39
Instrument/y: ytr4336g
Ustnik/i:
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: klosio » 18 lut 2017, 14:37

Michał Koniarski.

Jesteś niegrzeczny. Ja się fizyki uczyłem w wieku, w którym Ty uczyłeś się chodzić. W tym samym wieku uczyłem się grać na gitarze.
W tym samym wieku uczyłem się czytać ze zrozumieniem i mnie się udało, za to Tobie najwyraźniej nie. Zmarnowałeś te szkolne lata najwyraźniej.
Ja w wieku 45 lat rozpocząłem naukę na trąbce i szczególnie dobrze wiem jaki to ciężki instrument. Dziecko w porównaniu do faceta w takim wieku ma o niebo łatwiej.

W dyskusji usiłowałem ustalić parę definicji i faktów. Bez wartościowania i bez kwantyfikacji, zamiast rzeczowych ustaleń muszę tu zmagać się z impertynencjami.

Jeśli uważasz się za mądrzejszego, dyskutowanie z Tobą było najwyraźniej stratą czasu. Jeśli nie - chętnie do niej wrócę ale na warunkach ludzi rozmawiających o przedmiocie dyskusji a nie o dyskutantach.

Awatar użytkownika
Michał Koniarski
Ekspert
Ekspert
Posty: 701
Rejestracja: 1 cze 2009, 23:08
Instrument/y: Schilke HC1-L, A.Courtois EVO IV
Ustnik/i: Frate 3M megaton, Laskey 70B
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Michał Koniarski » 18 lut 2017, 17:21

klosio pisze: Jeśli sobie sound definiujesz jako wpływ wydawanego przez człowieka dźwięku na efekt końcowy, to racja, gitarzysta soundu mieć nie będzie. Gitara rzeczywiście jest pełnym instrumentem w sensie fizycznym, tj. wytwarza i przetwarza dźwięk. Trąbka nie, trąbka tylko przetwarza. ALE NIE O TO CHYBA CHODZI nieprawdaż?
Sound jako wpływ indywidualnych cech człowieka, wliczając w to anatomię, motorykę, technikę i umiejętności występuje zawsze tam, gdzie to człowiek inicjuje produkcję dźwięku. Ten wpływ może być większy lub mniejszy, ale jest. Nie zmierzymy czy jest to 20/80 czy 99/1.
Ależ właśnie dokładnie o to mi chodzi...! Sam to przyznałeś. Tylko jakoś ciężko to Tobie i koledze Ajgor zrozumieć. Zaczynacie wypisywać jakieś bzdury, że próbuje coś porównywać i wartosciować. To, że nie mam takiego doświadczenia na gitarze jak na trąbce nie oznacza, że macie prawo wkładać mi w usta rzeczy, których nie powiedziałem.
Jeżeli chcecie iść tym tropem to ja mogę napisać, że Wy nie powinniście się wypowiadać na temat trąbki bo w porównaniu do tego ile czasu gracie na gitarze (i ja na trąbce) czyni was gitarzystami bawiącymi się tylko trąbką. Siedzicie sobie schowani za nickami i bawicie się w ekspertów. Proszę bardzo przedstawcie się z imienia i nazwiska, przedstawcie swój dorobek artystyczy i podyskutujemy kto ma do czego większe prawo. A tak nawet nie wiem czy nie jesteście gimnazjalistami, którzy robią sobie jaja na forum.

Ale przyjmijmy, że wasze doświadczenia z instrumentami są prawdziwe, to co to ma do rzeczy?! Dyskutujemy o czystej fizyce i praktyczne doświadczenie na jednym i drugim instrumencie nie ma wiekszego znaczenia. Moje spostrzeżenia sam zresztą potwierdziłeś (patrz cytat powyżej). Mi właśnie o to chodziło. Być może Wam nie ale to wina niprecyzyjnie postawionej tezy na początku wątku, co z resztą zostało zauważone. Ale Wy nie, nadal brniecie w swoje bo uważacie, że jako gitarzyści musicie coś udowodnić.

To, że nie masz też do końca pojęcia w sprawach trąbki potwierdza też fakt iż uważasz, że dzieciom jest łatwiej jest nauczyć się na trąbce niż dorosłej osobie. Otóż na codzień pracuję z dziećmi i uczyłem już kilkoro dorosłych (nawet po 45 roku życia) i naprawdę widziałem komu jest trudniej. Nie będę tu wypisywał szczegóły bo to nie jest na temat. Problem tylko w tym co to ma do rzeczy?! Po co to napisałeś i co to wnosi do tematu? Próbujesz się dowarowściować tym, że coś wiesz?! Ja napisałem o dzieciach dlatego żeby bardziej podkreślić i pokazać to o co mi chodzi i do czego z resztą z takim trudem sam doszedłeś.
Czas zakończyć te bezcelowe docinki bo sedno sporu zostało ustalone i wszyscy jesteśmy w jednej drużynie tylko każdy gra na innej pozycji.

Żeby rozwinąć dyskusję we właściwym kierunku ponawiam pytanie do lene.
Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est :)
Wyróżniony w konkursie Mottywator

klosio
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 108
Rejestracja: 10 kwie 2011, 23:39
Instrument/y: ytr4336g
Ustnik/i:
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: klosio » 18 lut 2017, 18:12

Nadal twierdzę że jesteś niegrzeczny, bo zamiast "przepraszam" za Twoje impertynencje słyszę tutaj, że wypisuję bzdury. Również nadal twierdzę, że to Ty masz problem z czytaniem ze zrozumieniem.
Ja napisałem, że jeśli sobie sound definiujesz jako wpływ wydawanego przez człowieka dźwięku... itd. To prawda, ale JA tak soundu nie definiuję. Doskonale wiem co umiem a czego nie umiem zrozumieć.

Ajgor
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 50
Rejestracja: 6 cze 2011, 15:50
Instrument/y: Polmuz DeLuxe, Nuova NTR-3, Saksofon, Bas
Ustnik/i:
Lokalizacja: Legnica

Post autor: Ajgor » 18 lut 2017, 18:45

Powiedz, Panie Michale. Ile lat grasz na gitarze? Już ktoś o to pytał, ale nie doczekał odpowiedzi.
--
Pozdrawiam.
Ajgor

qwertyuiop
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 4
Rejestracja: 22 paź 2014, 18:48
Instrument/y: Schilke
Ustnik/i:
Lokalizacja: pl

Post autor: qwertyuiop » 18 lut 2017, 19:51

Przecież pisał że grał 2 lata na studiach!
Macie problemy z czytaniem! a co dopiero ze zrozumieniem... :x

Awatar użytkownika
djfender
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 75
Rejestracja: 3 gru 2016, 21:04
Instrument/y: SCHAGERL Academica Superior S1S
Ustnik/i: Yamaha 18C4-GP
Lokalizacja: ZG

Post autor: djfender » 18 lut 2017, 23:29

Pamiętajmy proszę drodzy Koledzy, że to forum nt. trąbki, nie gitary. Odpuśćmy sobie emocjonalne wypowiedzi.
Proponuję albo zamknąć tę dyskusję albo skierować ją na merytoryczne wypowiedzi związane z "indywidualnym sound'em na trąbce".

Postawię zatem pytanie - czy mamy realny wpływ na "indywidualny sound na trąbce", czy też musimy zaakceptować fakt/tezę, że każdy ma jaki ma (ten naturalny) i tyle?

Awatar użytkownika
Ramona
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 15
Rejestracja: 14 lut 2014, 08:25
Instrument/y: Cerveny TR6008S, Yamaha YFH-731
Ustnik/i: Yamaha 16C4-GP
Lokalizacja: Trąbki

Post autor: Ramona » 19 lut 2017, 00:01

a studiach!
Macie problemy z czytaniem! a co dopiero ze zrozumieniem... :x[/quote]
Zalogowales się specjalnie zeby to napisac?

Panie Michale.
Mozesz wierzyc lub nie ale gitara zabrzmi inaczej gdy Ty pociagniesz palcem za pusta strune i inaczej gdy np ja za nia pociagne. W grze na trąbce istnieja fizyczne uwarunkowania tworzace sound. W grze na gitarze rowniez istnieja takie uwarunkowania. Oczywiscie jako malo doswiadczony użytkownik gitary mogles tego nie wiedziec. Caly sekret tkwi w opuszkach. Gdy ktos duzo gra to ma twarde opuszki i przez to ma jasniejszy sound od laika grajacego na tej samej gitarze. Brzmienie gitarzysty faktycznie zalezy od sprzetu, ale tez w duzym stopniu od palcy. Posłuchaj troszke wiecej gitarzystów bo tu zapewne niechcacy wyszedles na ignoranta.

Awatar użytkownika
lene
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 19
Rejestracja: 10 lut 2017, 13:01
Instrument/y: jeszcze żaden
Ustnik/i:
Lokalizacja: z kobiety

Post autor: lene » 22 lut 2017, 11:46

Michał Koniarski pisze: Wracając do głównego wątku, bo uważam, że jest ciekawy i szkoda by było zakończyć go tak. Mam pytanie do lene.
Czy możesz rozwinąć to stwierdzenie, co konkretnie miałeś na myśli:
lene pisze: Zastanawiam się, dlaczego z trąbką jest inaczej? Gdzieś ginie siła indywidualnej ekspresji...
Kiedyś słyszałem jak w wywiadzie Leszek Możdżer powiedział o Tomaszu Stańko, że posiada on coś nietypowego - swój rozpoznawalny sound, tak że gdy gra to nie trzeba patrzeć, od razu wiadomo, że to on; a nie jest żadną tajemnicą. że zarówno jeden jak i drugi obracają się w jazzie na międzynarodowej stopie muzycznej , więc mowa pewnie o tym właśnie świecie.
Niestety nie mogę teraz znaleźć tego wywiadu. Ja się z tym zgadzam, chociaż nie każdy musi. Generalnie przez ''sound'' ja rozumiem coś takiego właśnie, czyli brzmienie w rozumieniu całokształtu, a nie samego wydźwięku. To jaki jesteś, to o czym myślisz, to jak myślisz i tona rzeczy różnorakich - jeśli komponujesz, improwizujesz - to ma na pewno ogromny wpływ na ''sound''. Jeśli nie starasz się grać czegoś co już jest, tylko stworzyć coś nowego, to to co już jest jest w jakimś sensie dla Ciebie wrogie, są to już odwiedzone tereny które Ciebie nie interesują. Wtedy masz sound albo go nie masz. Albo go szukasz, albo nie musisz, albo nie chcesz. Nie pamiętam już słowo w słowo tego wywiadu, ale Leszek Możdżer mówił w nim chyba że on nie ma określonego stylu i nie chce mieć - przynajmniej w tym momencie. Opisał to jako coś limitującego i (mu) niepotrzebnego. Także to nie jest też żadna religia. A brzmienie ma każdy instrument, każdy człowiek też pewnie.
To tak jak słowa wyjątkowość i oryginalność. Każdy człowiek jest przecież wyjątkowy, ale nie każdy jest oryginalny.

pozdrawiam
:trumpet:

edit:
djfender pisze:Postawię zatem pytanie - czy mamy realny wpływ na "indywidualny sound na trąbce", czy też musimy zaakceptować fakt/tezę, że każdy ma jaki ma (ten naturalny) i tyle?
to też fajne pytanie, ciekawe co inni myślą na ten temat

Awatar użytkownika
Waldek Krukowski
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 223
Rejestracja: 24 lut 2013, 21:35
Instrument/y: Getzen Eterna, Stomvi Elite, Yamaha YCR4335G
Ustnik/i: Yamaha 16C4 GP, Bach 1 1/2B
Lokalizacja: Warszawa/Różan

Post autor: Waldek Krukowski » 27 lut 2017, 21:25

Lene przeczytaj sobie pierwsze zdanie swojej wypowiedzi. Masz tam zawartą całą odpowiedź na postawione przez Ciebie pytanie, także to z pierwszego postu.
Następnie zaopatrz się proszę w jakieś płyty Piotra Schmidta także tę z F.O.U.R.S Collective, Zbyszka Szwajdycha i przestań gadać, że młodzi trębacze nie maja swojego stylu, soundu itd.
Mają i to jaki. On dopiero dojrzewa i ewoluuje, Tylko nie obcując z tą muzyką nie jesteś w stanie ich rozpoznać. Ja rozpoznałbym brzmienie może sześciu gitarzystów bo... nie przykładam uwagi do brzmienia gitar.

Z resztą myślę, że niefortunnym porównaniem jest tu gitara. Kilka oktaw więcej, granie kilku dźwięków jednocześnie, możliwość grania obiema rękami daje nieskończoność możliwości. Popularność gitary spowodowana jest łatwością wydobycia konkretnego dźwięku. Może nie idealnego ale okazuje się nadto, że po kilku 2-3 latach można zostać nie małym wirtuozem z trąbą już tak łatwo nie jest. W trąbce mamy trzy przyciski i generalnie dwie i pół oktawy - szaleństwo.
Co ma powiedzieć wirtuoz fletu piccolo?
Jeśli chcemy porównywać sound trębaczy to wg mnie wyłącznie z gitarzystami grającymi na gitarach klasycznych. W tedy usłyszymy sound muzyka i jego instrumentu.
Rozmowa zbiegła niestety na temat instrument łatwiejszy - trudniejszy. Na czym w każdej kapeli grał ten co na niczym nie umiał.... na perkusji. Co sie okazało jak gościu doszedł o co chodzi i zaczął rozkminiać jak grać.... że jest w tej kapeli najważniejszy. Że bez każdego innego można koncert zagrać bez perkusisty nie!
Nie ma instrumentów łatwych i trudnych. Od jednych tylko wymagamy więcej bo mają szersze możliwości! Najwięcej zaś od tych wspartych elektroniką.
Valdec
"...Aby być mistrzem nigdy nie przestawaj być uczniem..."

Awatar użytkownika
lene
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 19
Rejestracja: 10 lut 2017, 13:01
Instrument/y: jeszcze żaden
Ustnik/i:
Lokalizacja: z kobiety

Post autor: lene » 28 lut 2017, 10:46

Waldek Krukowski pisze:Lene przeczytaj sobie pierwsze zdanie swojej wypowiedzi. Masz tam zawartą całą odpowiedź na postawione przez Ciebie pytanie, także to z pierwszego postu.
Następnie zaopatrz się proszę w jakieś płyty Piotra Schmidta także tę z F.O.U.R.S Collective, Zbyszka Szwajdycha i przestań gadać, że młodzi trębacze nie maja swojego stylu, soundu itd.
Mają i to jaki. On dopiero dojrzewa i ewoluuje, Tylko nie obcując z tą muzyką nie jesteś w stanie ich rozpoznać. Ja rozpoznałbym brzmienie może sześciu gitarzystów bo... nie przykładam uwagi do brzmienia gitar.

Z resztą myślę, że niefortunnym porównaniem jest tu gitara. Kilka oktaw więcej, granie kilku dźwięków jednocześnie, możliwość grania obiema rękami daje nieskończoność możliwości. Popularność gitary spowodowana jest łatwością wydobycia konkretnego dźwięku. Może nie idealnego ale okazuje się nadto, że po kilku 2-3 latach można zostać nie małym wirtuozem z trąbą już tak łatwo nie jest. W trąbce mamy trzy przyciski i generalnie dwie i pół oktawy - szaleństwo.
Co ma powiedzieć wirtuoz fletu piccolo?
Jeśli chcemy porównywać sound trębaczy to wg mnie wyłącznie z gitarzystami grającymi na gitarach klasycznych. W tedy usłyszymy sound muzyka i jego instrumentu.
Rozmowa zbiegła niestety na temat instrument łatwiejszy - trudniejszy. Na czym w każdej kapeli grał ten co na niczym nie umiał.... na perkusji. Co sie okazało jak gościu doszedł o co chodzi i zaczął rozkminiać jak grać.... że jest w tej kapeli najważniejszy. Że bez każdego innego można koncert zagrać bez perkusisty nie!
Nie ma instrumentów łatwych i trudnych. Od jednych tylko wymagamy więcej bo mają szersze możliwości! Najwięcej zaś od tych wspartych elektroniką.
Valdec
z tym że ja się ciesze jeśli się ze mną nie zgadzasz, bo nie o to mi chodzi żeby udowodnić wszystkim że młodzi trębacze nie mają swojego soundu - to było raczej moje zmartwienie.
Fajnie że podajesz przykład w konkretnych muzykach, chętnie posłucham. Zresztą szczerze powiedziawszy, ja od długiego czasu byłem bardzo zapatrzony w T Stańko. Dopiero teraz, gdy zacząłem się uczyć grać na trąbce, słucham bardziej dokładnie innych trębaczy.
Co do soundu gitary klasycznej to niekoniecznie, Miles Davis np. zawsze dążył do tego żeby jego trąbka brzmiała jak gitara elektryczna. Jeśli pominiemy te wszystkie elementy różniące oba instrumenty, to przecież sam dźwięk potrafi wzbudzać i tu i tu bardzo podobne emocje. To tak jakby dwóch skrajnie różnych ludzi wyrażało podobny pogląd.
W ogóle myślę że to bardzo dobra perspektywa patrzenia dla muzyka, gdy ten chce uzyskać brzmienie innego instrumentu. Można dużo w ten sposób uzyskać, choć być może niektórzy po takiej próbie strzeliliby sobie w łeb :happy:
Miles Davis jest też chyba jedynym trębaczem jakiego ja kojarzę który podobnie jak rockowi gitarzyści oprócz grania że tak się wyraże ''cool'' muzyki - również wyglądali i byli bardzo ''cool'' 8) chodzi mi bycie na scenie, sposób ubioru, zachowania, robienia tego całego ''show'' które powoduje że ludzie często wolą patrzeć i słuchać niż tylko słuchać. I nie wiem jak wam, ale mi się wydaje ze to tez ma duży wpływ na sound, muzyk niejako ''nakręca'' swój sound swoim byciem i na odwrót - swoje bycie swoim soundem, jeśli wiecie o co mi chodzi.

:trumpet:

ODPOWIEDZ